28 listopada 2016

"Kim byłbym bez Ciebie" Guillaume Musso

"Kim byłbym bez Ciebie" Guillaume Musso
 
Tytuł: "KIM BYŁBYM BEZ CIEBIE"
Autor: Guillaume Musso

Wydawnictwo: ALBATROS
Data wydania: 15 Listopada 201 r.


Liczba stron: 360



Moja ocena 8/10

 
"Kim byłbym bez Ciebie" to pierwsze spotkanie z twórczością Pana Guillaume Musso i jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że autor zwiódł mnie już na samym początku. Pierwsza myśl jak przyszła mi do głowy, gdy wzięłam tę książkę do ręki i zobaczyłam jej tytuł, była taka że to historia pewnej miłości, no bo przecież kimże byłby ON bez NIEJ. To było moje pierwsze skojarzenie i nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewacie się jak bardzo śmiałam się sama z siebie.
"Kim byłbym bez ciebie" już na pierwszych stronach udowadnia jak błędnie zinterpretowałam tytuł i główny nurt powieści to nie relacja damsko-męska, a raczej zależność pomiędzy policjantem (czyli teoretycznie jest ten mój ON) i złodziejem najsłynniejszych obrazów.
"Kim byłbym bez Ciebie" Guillaume Musso
Same postacie owego policjanta i złodzieja są już bardzo ciekawe. Martin to młody i bardzo charyzmatyczny człowiek, który zawodowo zajmuje się ściganiem ludzi, a sprawa złodzieja obrazów jest dla niego wyjątkowo istotna.
Natomiast Archibald to już legendarny przestępca, który niczym Arsene Lupin, wodzi całą policję za nos.

To nie wszystko, bowiem autor ma jeszcze kilka niespodzianek, które zaserwuje w tej powieści.
Pojawia się też ONA czyli Gabrielle (zatem moja intuicja nie do końca mnie zawiodła), która po stracie miłości swojego życia z różnymi efektami stara się odnaleźć w świecie bez niej. Dziewczyna ma ogólnie problem z uczuciami, ponieważ już jako dziecko została porzucona przez swojego ojca, który konsekwentnie unika spotkania z nią, przynajmniej taka jest opinia Gabrielle.
 
Myślicie że to wszystko, otóż nie bowiem pojawia się niespodziewania trzecia część książki, która ewidentnie nie należy do tego świata i wyciąga tę powieść na zupełnie inny poziom. Książka nie raz potrafi ścisnąć za gardło ale to co działo się w tej części, a zwłaszcza a "strefie odlotów" niezaprzeczalnie zapiera dech.
Do samego końca autor trzyma czytelnika w napięciu, pozostawiając nurtujące go pytanie, jak to się wszystko skończy, żeby był jednocześnie przysłowiowy wilk syty i owca cała.
 
Podsumowując, powieść Pana Musso gwarantuje podróż przez wachlarz uczuć ,bowiem są tam momenty, które wzruszają do głębi, ale i rozbawiają jednocześnie. Dla mnie osobiście to książka też zaskakująca, bo to co działo się w tak zwanej "strefie odlotów" nie tylko mnie zdziwiło ale i skłoniło do chwilowej refleksji.
Polecam zatem zdecydowanie tę powieść Pana Guillaume Musso, a najlepszym dowodem niech jest fakt, że zanim skończyłam ją czytać, już nabyłam dwie kolejne powieści tego autora.


Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana




Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
- "Pod hasłem" - hasło: "Co mieści wyraz" - 2x literka "B" w słowie: ByłBym

- "Gra w kolory II" - Błękitny/Jasny niebieski

 

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy Ejotek zaliczy książkę do swojego wyzwania, bo w słowie "byłbym" podwójna jest także litera "y", ale w Grze w kolory wybór jest jak najbardziej uzasadniony i właściwy.

    Fabuła wydaje mi się nieco skomplikowana, tak jakby autor miał kilka pomysłów na raz i nie wiedział, który z nich zrealizować... ale może w trakcie czytania "widziałabym" to inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje autor mial chyba kilka pomysłów ale dla mnie w tej powiesci wszystko do siebie idealnie pasowalo. Polecam

      Usuń

Dziękuję za treściwe odwiedziny :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...