30 grudnia 2015

"Świąteczny sweter" Glenn Beck

"Świąteczny sweter" Glenn Beck


Tytuł: "ŚWIĄTECZNY SWETER"
Autor: Glen Beck

Wydawnictwo: Nowa Proza
Data wydania: 13 Listopada 2009

Liczba Stron: 286





Moja ocena: 8/10



Otrzymałam tę książkę w prezencie od Mikołaja i od dzisiaj "Świąteczny sweter" Glenn'a Beck to mój ulubiony sweterek oraz idealny upominek świąteczny.
 
Jest to opowieść jednocześnie ciepła jak i odrobine gorzka, ale z pewnością wzruszająca i świetnie wprowadza w klimat Świąt Bożego Narodzenia. Opowiada o dwunastoletnim chłopcu, którego życie nagle po śmierci ojca uległo zmianie. Mama starała się ze wszystkich sił, żeby Eddiemu niczego nie zabrakło, ale niestety ich sytuacja finansowa nie przedstawiała się najlepiej. Święta Bożego Narodzenia zbliżały się wielkimi krokami i co za tym idzie oczekiwania na wyśniony prezent też rosły z dnia na dzień. Eddie marzył o nowym rowerze i wszędzie głośno to ogłaszał, żeby tylko nie umknęło uwadze jego mamie. Mimo wszystko świątecznym prezentem okazuje się własnoręcznie zrobiony przez mamę sweter, który zawiedziony chłopiec po prostu rzuca w kąt.
Sytuacja wydawałby się zupełnie niegroźna i tylko wymagająca uwagi ale niestety jej konsekwencje będą dla całej rodziny brzemienne w skutkach.
 
Początkowo zirytował mnie ten obrażony chłopiec, ale po chwili spojrzałam na tę opowieść z dwóch stron. Ciężko pracująca mama nie tylko z ledwością wysupłała oszczędności, by kupić włóczkę w lepszym gatunku. Dodatkowo każdego zapracowanego dnia musiała wygospodarować kilka chwil żeby usiąść i własnoręcznie zrobić ów prezent w który wplotła cały ogrom swej miłości do syna. Była z siebie bardzo zadowolona i szczęśliwa, że ma dla ukochanej osoby uroczy świąteczny prezent, dlatego tak bardzo zabolał ją widok swetra na podłodze. No i ja jako dorosła osoba i mama jednocześnie, doskonale ją rozumiem i potrafię całkowicie docenić ten gest.
 
Patrząc jednak z drugiej strony, Eddie był tylko dwunastoletnim chłopce mi po prostu marzył żeby dostać rower tak jak jego koledzy. Starał się każdego dnia, pomagał mamie jak tylko umiał, żeby zasłużyć na upominek. Dlatego potrafię też zrozumieć jego skąd inąd egoistyczne zachowanie. Złość, która w nim się obudziła sprawiła ,że nie tylko zepsuł święta sobie ale i też swoim najbliższym - mamie, ukochanej babci i dziadkowi. Niestety to nie wszystko, bowiem jego zachowanie będzie też tragiczne w skutkach dla wszystkich a z niego samego zrobi jeszcze bardziej egoistycznego i złośliwego chłopca.
 
Wszystko pewnie by podążyło w szarą strefę życia ale na szczęście na drodze bohatera stanął tajemniczy sąsiad Russell, który jako jedyny umiał przemówić do Eddiego. Dziadek upierał się, że jego farma nie sąsiaduje z żadną inną, ponieważ najbliższy sąsiad się wyprowadził i pozostał domostwa opustoszałe. Mimo to Eddie spotkał Russella po raz kolejny i to właśnie dzięki niemu powoli odnajduje właściwą dla siebie drogę życia i co najważniejsze zaczyna rozumieć jak wartościowy prezent otrzymał.
Pozostaje tylko pytanie czy aby nie jest za późno?
 
Odpowiedź jest oczywiście w zakończeniu tej opowieści, które stanowiło dla mnie cudowny i i wzruszający prezent świąteczny. Przyznaję też, że może i nie jest zbyt realne ale za to na pewno idealne dla tej historii i dlatego właśnie ja jestem na tak.
Polecam szczerze tą uroczą i wzruszającą książkę, która budzi w czytelniku ducha Świąt Bożego Narodzenia i pozwala spojrzeć z perspektywy na sens i urok przebywania z bliskimi. To cudowna opowieść, która znakomicie przybliża wartości rodzinne oraz to jak ważne one są nie tylko od święta ale i każdego dnia.
 
Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana
 
 
Moje ulubione cytaty:

Str. 59
"Przeważnie jesteśmy tak skoncentrowani na tym, czego byśmy chcieli, że nie potrafimy docenić tego, jacy już jesteśmy szczęśliwi"

Str. 185
"Poza tym, człowiek jest szczęśliwszy, jeśli skupia się na tym, żeby innych uczynić szczęśliwymi."

Str. 188
"To trudne, ale rodzina jest po to, żeby zapewnić ci schronienie przed burzami, które pojawiają się w życiu każdego człowieka."

Str. 198
"Łatwo było oszukać innych ludzi, jednakże z jakiegoś powodu lustro utrudniło mi okłamywanie samego siebie."

Str. 206
"Może dlatego ludzie nie lubią ciszy. Cisza sprawia, że myślisz, a myśląc, zaczynasz sobie uświadamiać, że nie wszystkie problemy są spowodowane przez kogoś innego."

Str. 245
"Kiedy wybierasz ścieżkę, wybierasz przeznaczenie."

"Świąteczny sweter" Glenn Beck

Książka bierze udział w wyzwaniach:
- "Pod hasłem"
- "Gra w kolory II"
- "Klucznik"


26 grudnia 2015

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

oraz

szczęśliwego Nowego Roku.

Moc radości i dużo uśniechu każdego dnia.


Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana

Ps.
"Świąteczny sweterek" Glenn Beck to najpiękniejszy sweterek jaki mogłam otrzymać od Mikołaja :-)



23 grudnia 2015

"Praliny dla duszy" Gabi Vallenthin


Tytuł: "PRALINY DLA DUSZY"
Autor: Gabi Vallenthin

Wydawnictwo: SEMEN
Data wydania: 2007 rok

Liczba stron: 40


Moja ocena 8/10


     Otrzymałam tę przesłodką książeczkę w prezencie już jakiś czas temu, ale bardzo lubię do niej wracać zwłaszcza w tym okresie. Dlaczego?
Odpowiedź jest bardzo prosta i zawarta już na pierwszych jej stronach.
 
 
Zatem pozwolę sobie po prostu je zacytować jako przedsmak tego co zawierają owe praliny, cyt.:


"Dopiero co była Wielkanoc, a tu minął już letni urlop. I teraz gonimy po sklepach w poszukiwaniu świątecznych prezentów.
Znowu kończy się rok.
Winę za ten pośpiech ponosi monotonia dnia. Ciągle to samo. Bo wszystko, do czego przywykliśmy, zauważamy - jeśli w ogóle - już jedynie częściowo. Tak jak my sami pewnego dnia przestajemy już dostrzegać najbardziej zwariowany kolor ścian, bo stał się on częścią naszej codzienności, tak twoje życie przechodzi obok ciebie w zwariowanym tempie, ponieważ wszystko co się w nim dzieje, od dawna już znasz.
 
Tylko wtedy, gdy przez coś niezwykłego przerwiesz monotonię dnia, pozbędziesz się tego odczucia"
 
 
Okres Świąt Bożego Narodzenia jest dla mnie właśnie takim przerywnikiem w codzienności, który pozwala cieszyć się tym co mam i co mnie jeszcze czeka. Ta mała książeczka jest niezwykła pod każdym względem, pomaga nie tylko dostrzec jakie mamy szczęście w życiu, ale także jak czasami niewiele trzeba by szczęśliwym było.
 
 Można śmiało określić ją mianem podręcznego drogowskazu do szczęśliwego "ja", bowiem zawiera 10 specjalnych pralin - czyli 10 sposobów na to jak przełamać szarą rzeczywistość lub też 10 drogowskazów, jak uszczęśliwić siebie. Po lekturze z pewnością można bardziej optymistycznie spojrzeć na zwykłą codzienność i chociaż odrobinkę ją osłodzić w dowolny dla siebie sposób.
 
Dla mnie osobiście ta urocza książeczka stanowi dodatkowo inspirację i uruchamia moją wenę twórczą podczas tworzenia dedykacji w książkach, które mam zamiar podarować moim bliskim. Dlatego wracam do niej najczęściej właśnie w tym świątecznym okresie.
 
Mam w rodzinie takie osobistości, które nie przyjmą ode mnie książki bez dedykacji - tak Wiki piszę o Tobie - no ale cóż sama przyzwyczaiłam ich do tego. Zatem pozostaje mi tylko utrzymywać ten, jak zawsze miły dla mnie obowiązek.
 
"Praliny dla duszy" autorstwa Pani Gabi Vallenthin polecam Wszystkim, by też mieli szanse osłodzić dosłownie i w przenośni swoje zwykłe czy też niezwykłe ale z pewnością codzienne dni.
Ta przeurocza, słodka i cudownie czerwona książeczka, mnie osobiście nastraja bardzo pozytywnie i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę
 
Pozdrawiam bardzo serdeczni no i Świątecznie
Zaczytana Joana
 
Praliny dla duszy
 

22 grudnia 2015

Nowe wyzwanie - Mini Czelendż


 
Z przyjemnością zgłaszam się do kolejnego wyzwania czytelniczego
 
"MINI CZELENDŻ 2016"
 
Organizatorką jest Ejotek




Wyzwanie polega na przeczytaniu 5 książek wybranych przeze mnie, wiec mam prawie całkowitą swobodę. Prawie bo muszę się dostosować tylko do 5 poniższych wytycznych:

1. Książka pożyczona  - czyli od kogoś lub z biblioteki już dawno, czas oddać,
2. Książka nieznanego mi autora - czyli nie znam żadnej jego książki,
3. Książka z kiepską okładką - okładka nie zachęca, ale opis i/lub recenzje zachęcają,
4. Książka będąca pierwszym tomem trylogii - czyli bo jak poznam pierwszy to na kolejne będzie większa ochota,
5. Książka 3-letnia - czyli pojawiła się na mojej półce minimum 3 lata temu i wciąż czeka na przeczytanie.



Wyzwanie trwa przez cały 2016 rok
i kolejność też mam dowolna, więc jak tu nie skorzystać.


Dla mnie REWELACJA a po więcej szczegółowy odsyłam do Ejotka :-)

Ja oczywiście zgłaszam się i poniżej przedstawiam swoją listę z którą planuję się zmierzyć w nowym roku:

1. Książka pożyczona  - "Córki mordercy" Susan Randy Meyers

 











Dziękuję Agnieszko i przepraszam że tak długo ją trzymam :-)


2. Książka nieznanego mi autora - "Czerwona królowa" Victoria Aveyard













Nie znam tej autorki ale naczytałam się tyle dobrego o tej książce że z przyjemnością po nią sięgnę


3. Książka z kiepską okładką - "Echa pamięci" Katherine Webb













Dziękuję Anetko, bo to ty mnie przekonałaś do tej książki. Autorkę znam z innej jej powieści z przyjemniejszą okładką (Dziedzictwo) a tej nie planowałam czytać - kojarzy mi się ze smutkiem.


4. Książka będąca pierwszym tomem trylogii - "Angelfall" - Tom nr 1 Sesan Ee













Jestem bardzo ciekawa czy ten pierwszy tom zainteresuje mnie na tyle, żeby sięgnąć po kolejne dwa.


 5. Książka 3-letnia - "Zielone drzwi" Katarzyna Grochola













Przekładam ją z miejsca na miejsce i oto nadarzyła się odpowiednia okazja, żeby w końcu zrobić z nią to, na co czeka od dawna.


Lista zapowiada się obiecującaozatem pozostaje tylko usłyszeć od Was - POWODZENIA :-)

Dziękuję
Zaczytana Joana




30 listopada 2015

"CHATA" William Paul Young




Tytuł: "CHATA"
Autor: William Paul Young

Wydawnictwo: Nowa Proza
Data wydania: 23 kwietnia 2011

Liczba stron: 300




Moja ocena: 6/10



"Chata" to debiutancka powieść William'a P. Young, która przyciągnęła mój wzrok swoją okładką, a intuicja podpowiadała że coś w niej jest i może warto po to sięgnąć. Nie znałam wcześniej tego autora, zatem debiut tej książki był podwójny w moim przypadku.

Bohaterem powieści jest Mack, który mimo przykrych doświadczeń w dzieciństwie potrafił stworzyć ciepły i kochający dom dla swojej żony i dzieci. Niestety los postanowił go doświadczyć po raz kolejny i podczas rodzinnych wakacji jego najmłodsza córeczka zostaje porwana. Wszystkie ślady wskazują, że dokonał tego poszukiwany przez policję seryjny morderca, a trop doprowadza ich do opuszczonej chaty, gdzie niestety najgorsze przypuszczenia potwierdzają się.
Po czterech latach od tego tragicznego wydarzenia, Mack otrzymuje osobliwy list z zaproszeniem do owej opuszczonej chaty, która nadal kojarzy mu się z widokiem zakrwawionej sukienki Missy. Początkowo traktuje tę wiadomość jako okrutny żart, ale w końcu dochodzi do wniosku że ta podróż może wyjść mu na dobre i postanawia pojechać. W tym momencie książka zmienia swój bieg, a Mack nawet w najśmielszych snach nie spodziewa się jak bardzo to spotkanie zmieni jego życie i stosunek do Boga, od którego otrzymał właśnie to zaproszenie. 

Pierwsze rozdziały tej książki były jak początek dobrego kryminału, który bardzo szybko całkowicie zmienił swój bieg a ja znalazłam się w zupełnie niespodziewanym wymiarze. Główny bohater osobiście spotyka się z Bogiem i zaczyna prowadzić z nim rozważania, ponieważ po stracie córeczki całkowicie w niego zwątpił. Niestety zakończenie tej książki w tym momencie od razu staje się wyczuwalne i z góry wiadomo, że Bóg będzie starał się nawrócić Mack'a.

Nie mam nic przeciwko temu, bo w przypadku tego bohatera to była naturalna kolej rzeczy ale autor podszedł do tego tematu odrobinkę na skróty i całe to przebaczanie stało się bardzo namacalne, czym też wydało mi się mało wiarygodne. Nużące też trochę były te rozwlekłe rozmowy z Bogiem, Jezusem czy Duchem świętym, ponieważ czytelnik raczej inteligentny jest i od razy wie w jakim kierunku to zmierza i czemu służy. Na końcu i tak stało się to co już na początku było wiadomo, więc niepotrzebne były te rozległe dywagacje. Słowo tylko jeszcze dodam, że sam wizerunek Boga był bardzo sympatyczny i przemiły, ale też moim zdaniem za bardzo naciągany, chociaż z drugiej strony rozumiem intencje autora.

To tyle jeśli chodzi o narzekanie, bo zrozumiałam podejście autora, przesłanie tej książki, które za sobą niesie i szanuję ten punkt widzenia. Co nie zmienia faktu, że odrobinkę mnie znużyło ale to dlatego że wolałam od razu przejść do sedna, na które za długo musiałam czekać. 
Niewątpliwie jednak książka jest wartościową pozycją w mojej biblioteczce, ale muszę też szczerze przyznać, że pomimo tych wszystkich jej zalet  nie zrobiła na mnie tak strasznie wielkiego wrażenia jak czytałam w kilku innych opiniach o niej. To co mnie w niej tak naprawdę urzekło to kilka złotych myśli czy też przesłań, które znalazłam w treści. No i to chyba tyle, bo cała reszta nie była dla mnie ani zaskoczeniem, ani oświeceniem, ani niczym czego bym nie wiedziała do tej pory. 

Pomimo to uważam ją za dobrą lekturę, zwłaszcza teraz, gdy w dzisiejszym świecie człowiek bardzo często myli wiarę w Boga z religią na niekorzyść niestety dla niego samego. Przesada przecież w żadnym ale to żadnym przypadku nie jest zdrowa i gdyby tylko człowiek do wszystkiego podchodził z umiarem i rozwagą to już życie byłoby łatwiejsze i spokojniejsze.
Podobnie jest z wiarą czy też wizerunkiem samego Boga, moim zdaniem to bardzo indywidualna sprawa każdego człowieka i nie chciałabym tego oceniać. Tak też jest właśnie z tą książką, każdy czytelnik powinien wyciągnąć z niej to co najlepsze dla niego samego, bo pomimo swej smutnej aury skłania ona na pewno do przemyśleń nad wartościami życia.
Dlatego ja nie polecam jej ani też nie odradzam, po prostu pozostawiam do indywidualnego przemyślenia, bo wiara w Boga to nie rzecz gustu, a raczej sposób postrzegania i radzenia sobie ze światem w jakim przyszło nam żyć.

Pozostawiam zatem te pozycję do wyboru pod względem indywidualnego zapotrzebowania, a ja z przyjemnością odkładam ją na półkę i cieszę się ze ją przeczytałam. Z drugiej jednak strony czuję że nie wniosła nic nowego w moje życie i nie wzbogaciła go w coś czego do tej pory nie wiedziałam.

Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana



Moje ulubione cytaty:
str. 162
"W uległości nie chodzi o władzę ani posłuszeństwo, tylko o miłość i szacunek"
  
str. 218
"Uczucia to kolory duszy.
Są cudowne i niezwykłe.
Bez nich świat staje się
bezbarwny i ponury"

str. 237
"Nie można kochać dwóch osób tak samo. To po prostu niemożliwe. Kochasz każdego człowieka inaczej, bo jest jedyny w swoim rodzaju i on w Tobie również dostrzega twoją niepowtarzalność"



Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
- "Pod hasłem" - DEBIUT
- "Gra w kolory II" - Granatowa okładka 

Chata William Paul Yang 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...