zaBOOKowani
pokolorowani
CZERWIEŃ
Dzisiaj w roli głównej
"Randki po parysku"
Dzisiaj
przedstawiam Wam książkę, która mnie zaskoczyła i ubawiła, a zaczerwieniony Maj
to idealny moment, żeby zaproponować Wam coś dla odmiany.
„Randki po
parysku”
Zachwyciła mnie
okładka i tylko dlatego sięgnęła po te książkę.
Potem
dowiedziałam się, że z założenia to miał być poradnik, jak randkować w Paryżu i
cieszyć się nim, a potem było już co raz weselej. Na początek serwuję wam opis
z okładki, cyt.:

Ta lekka, niepozbawiona pikanterii, nieznająca tabu książka wyrosła z inspiracji ludźmi, którzy uczynili z Paryża miasto zakochanych, od Ninon de Lenclos do — czemu nie? — Jean-Paul Sartre’a przez Guillaume’a Apollinaire’a i Sophie Marceau!”
Książka jest wydana wręcz uroczo i miłośnie, dlatego z
ogromną przyjemnością zasiadłam do jej wertowania w pierwszej chwili. Potem
skupiałam się tylko na wybranych tematach, by w następnej chwili całkowicie jej
ulec.
Tak przyznaję jest to książka napisana przez trzy paryżanki i
przede wszystkim skierowana do paryżanek. Autorki bowiem konkretnie podeszły do
tematu i podają sklepy, hotele,
kawiarnie czy inne niezbędne miejsca z
dokładnym już adresem – oczywiście we Francji.
Potem jednak przychodzi moment na konkretne już porady, gdzie
adres nie ma większego znaczenia. Każda z autorek miała tutaj coś do
powiedzenia i jak same przyznają nie w epilogu – nie zawsze były zgodne. Dla
czytelnika to jest tylko na plus, ponieważ może poznać różne punkty widzenia.
Czytając „Randki po parysku” miałam wrażenie jakbym
uczestniczyła w rozmowie przyjaciółek na bardzo „babskie” tematy, co mnie
zachwycało a momentami nawet rozbawiało. Autorki w tej książce pokazują, że
paryżanką należy być zawsze, czy to jako singielka, czy też mężatka ze stażem.
Najważniejsze jest to, że mieć swoja klasę.
Jednak to co mniej najbardziej urzekło to fakt, że
niezależnie od twojego wyboru, czy chcesz być singielką czy mężatką to ZAWSZE
najważniejsza jesteś tylko TY.
Podpowiadam też, że czytając słowo „Paryżanka” proponuję czytać
je w odpowiedni dla siebie sposób, czyli „Tczewianka, „Gdańszczanka,
„Warszawianka”
Zapraszam zatem to lektury dla urozmaicenia wieczoru
Pozdrawiam
Zaczytana Joana
Wydanie rzeczywiście przyciąga uwagę. 😊
OdpowiedzUsuńTak zgadza się i przy odpowiednio lekkim i wesołym nastawieniu, sprawia frajdę podczas czytania. Polecam!
UsuńOdważnie i z humorem :)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak :-)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń