30 czerwca 2016

"Jesienna miłość" Nicholas Sparks

"Jesienna miłość" Nicholas Sparks

Tytuł: "JESIENNA MIŁOŚĆ"
Autor: Nicholas Sparks


Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 9 września 2013 r.

Liczba stron: 224




Moja ocena 7/10


To już moje kolejne spotkanie z twórczością Pana Nicholasa zatem wiedziałam już jak się przygotować i że bez chusteczek nie mogę zbliżać się do książki. No i się nie pomyliłam bo "Jesienna miłość" wyciąga w takim samym stopniu radość jak i łzy. Niesamowita jest ta zdolność Pana Nicholasa do targania skrajnie różnymi emocjami czytelnika za pośrednictwem swoich książek.

"Jesienna miłość" to z pozoru banalna opowieść o miłości pomiędzy dwojgiem nastolatków. On przystojny i ma wielkie powodzenie wśród płci przeciwnej, a ona skromna i oczywiście bardzo dobra uczennica. Obracają się w dwóch różnych kręgach szkolnego środowiska, ale los sprawia, że jedno staje na drodze drugiego. I pewnie niczym by się ta książka nie różniła od typowych przesłodzonych nastoletnich romansów, gdyby nie to drugie tło z którego słynie Pan Nicholas Sparks.

Podobała mi się postać Jamie chociaż przyznaję że momentami aż do przesady przesłodzona. Mimo wszystko ta postać wzbudza ogromną sympatię czytelnika i przez swoją łagodność, ciepło i obezwładniającą dobroć z pewnością zasługuje na to piękne uczucie. Natomiast Landon na początku bardzo mnie irytował, ale to był chyba celowy zabieg autora żeby stworzyć odpowiednie podłoże do tego co miało dopiero nastąpić. 

Sparks słynie z tego, że potrafi ubrać w piękne słowa zupełnie zwyczajne ludzkie zachowania, a uczucia wręcz kaskadami wylewają się z jego powieści. W tej konkretnej książce Nicholas Sparks namacalnie pokazuje czytelnikowi, że każdy może liczyć na cudowne i odwzajemnione uczucie jakim jest miłość. Stara się tez przekazać, że właśnie trzeba kochać i nie bać się tego uczucia bo nigdy nie wiadomo na jak długo będzie ono nam dane.

Powieść ta zachwiała też moją sztywną zasadę, że najpierw książka a dopiero potem jej ekranizacja. Nie potrafię tego wytłumaczyć ale niestety nie jestem w stanie zmusić się do książki w momencie, gdy zobaczyłam film w pierwszej kolejności. Na szczęście dla mnie ten film oglądałam już tak dawno temu, że na początku nie powiązałam go z tą książką i dopiero słowa Jamie cyt.: "Musisz obiecać, że się we mnie nie zakochasz" sprawiły, że nagle zaczęło mi coś świtać w głowie. Zaraz potem oczywiście połączyłam fakty i wszystko stało się jasne, ale mimo to przeczytałam książkę do końca i nie zawiodłam się a emocje były niesamowite jak to u Sparksa.

Polecam zatem tę powieść z czystym sumienie, gwarantuję wachlarze emocji ale i ostrzegam że książki Nicholasa Sparksa powinny być serwowane zawsze z chusteczkami w pakiecie.

Pozdrawiamy serdecznie
Zaczytana Joana


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:

- "Pod hasłem" - hasło na Czerwiec to "ULOTNE" - a miłość bywa ulotna
- "Gra w kolory II" - FIOLETOWY,
- "Klucznik" - nr 1. - Ładne oczy masz



 


"Małe wróżki - Czarodziejski balet" Sophie de Mullenheim



Tytuł: "Małe wróżki - Czarodziejski balet"
Autor: Sophie de Mullenheim

Seria: Już czytam!
Wydawnictwo: Olesiejuk
Data wydania: rok 2014

Liczba stron: 47




Moja ocena 8/10


To już kolejna książeczka z tej serii: "Już czytam!", zatem jak widać przypadła nam ona do gustu i do biblioteczki Majeczki trafiła już piata cześć.

Jak wspominałam już wcześniej są to pięknie wydane w sztywnej oprawie przygody Małych
Małe wróżki - Czarodziejski balet
Wróżek, które oczywiście posiadają magiczne moce:
Sybilla - jest bardzo nieśmiałą wróżką ale posiada magiczną torebkę z której wyciąga przeróżne rzeczy i wielkość tu nie ma żadnego znaczenia. Natomiast w momencie gdy zakłada swoje zaczarowane okulary przeciwsłoneczne, staje się niewidzialna dla wszystkich.
Leonia - jest najodważniejsza i w kieszonce swoich ogrodniczek zawsze nosi pudełeczko kolorowej kredy. Wszystko to co narysuje owa kredą oczywiście się urzeczywistnia. Leonia potrafi też wzbijać się w powietrze w górę.
Flora -  jest gadatliwa ale i strachliwa zarazem. Nosi na nadgarstku bransoletkę z dziesięciu kolorowych koralików, która sprawia że wypowiedziana przez nią magiczna sztuczka się spełnia. Ponad to Flora posiada jeszcze inny dar - rozumie język zwierząt.

Piata część przygód trzech małych wróżek to "Czarodziejski balet" w której dziewczynki pokazują, że taniec to nie tylko przyjemność czy dobra zabawa ale i ciężka praca.

Przygoda trzech małych wróżek zaczyna się od tego że zapisują się na kurs tańca, o którym od dawna marzyły. W pierwszej kolejności no i jak na dziewczynki przystało muszą zadbać o odpowiednią oprawę. Zatem z wielką dbałością wybierają dla siebie odpowiednie stroje, czyli różowe body, spódniczkę oczywiście tiulową, cienkie rajstopki no i baletki.
Potem sumiennie przystępują do ćwiczeń i bardzo się starają żeby wszystko wypadło jak najlepiej. Niestety nad ambicją Małych wróżek jak zwykle górę biorą ich zdolności magiczne, które po raz kolejny przyprawiły im nie lada przygód i wesołych tarapatów.

Dziewczynki wpadają na przeróżne pomysły i tak o to nagle pojawia się magiczne tutu, z które jest bardzo zadowolona Leonia i natychmiast je zakłada. Niestety wróżki zapomniały po raz kolejny że te wszystkie magiczne rzeczy bywają kapryśne i owo tutu ma również focha, że jest całe pogniecione. Z tego też powodu tutu zagnało biedną Leonię wbrew jej woli  do pralni, gdzie rozłożyło się na desce do prasowania aby natychmiast zostać rozprasowanym - oczywiście z Leonią w środku.

To jest oczywiście tylko jedna z wielu przygód jakie spotkały małe wróżki podczas czarodziejskiego baletu. Dodatkowej zabawy dostarcza czytelnikowi fakt, że wszystkie te czary muszą odbywać się w wielkiej tajemnicy ponieważ Klarysa również zapisała się na kurs tańca. Jak już wiadomo z poprzednich części na Klarysę trzeba bardzo uważać, ponieważ ona od zawsze szpieguje te trzy małe wróżki.

To nawet nie jest połowa ich perypetii, które przysporzył im jak zwykle magiczny dar. Zatem powstaje ponownie pytanie, czy małe wróżki zdołają okiełznać ten cały czarodziejski bałagan? Na to nie odpowiem tylko zaproszę Was do lektury, natomiast na zachętę dodam, że te trzy urocze przyjaciółki niezmiennie udowadniają iż przyjaźń zawsze zwycięża.
Ja też niezmiennie polecam z całego serca wesołe przygody Małych Wróżek, bo nam się bardzo podobało, a książeczka oczywiście trafia na półeczkę do biblioteczki Majeczki.


Pozdrawiamy serdecznie
Zaczytana Joana i córeczka Majeczka


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
- "Gra w kolory II" - FIOLETOWY,
- "Klucznik" - nr 1. - Ładne oczy masz


- "Pod hasłem" - hasło na Czerwiec to "ULOTNE" - a czary bywają ulotne


"Małe wróżki" Sophie de Mullenheim

28 czerwca 2016

"Przypadki pewnej desperatki" Magdalena Wala


Tytuł: "PRZYPADKI PEWNEJ DESPERATKI"
Autor: Magdalena Wala


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 26 sierpnia 2015r.

Liczba stron: 358





Moja ocena 8/10


Nadal i konsekwentnie przekonuję się do naszej rodzimej literatury, a książka Pani Magdaleny Wala pt. "Przypadki pewnej desperatki" z pewnością przyczyniła się do podwyższenia i tak już pozytywnej oceny. Ok przyznaję, gdy wzięłam ją do ręki to nie bardzo miałam na nią ochotę, a ponieważ nie mogłam się zdecydować to poprosiłam moją siostrzenice Julkę żeby wskazała za mnie, którą książkę mam zacząć czytać. W taki oto sposób Julka wybrała książkę o Julce, a Joanna przeczytałam ją z narastającą przyjemnością.
Główny nurt powieści to czasy współczesne i jak głosi sam jej tytuł opowiada o niesamowitych przypadkach głównej bohaterki. Julka czasami staje na głowie by połączyć wszystkie obowiązki i właśnie z owego stawania na głowie wynikają przeróżne oraz często dowcipne przypadki tytułowej desperatki.
Główna bohaterka to niesamowita i pełna energii studentka historii, która ponadto jest dziewczyną zakochanego w niej po uszy Pawła. Julka ma szczerą nadzieję, że ów chłopak nie pamięta tego drobnego incydentu na pewnej imprezie kiedy to w przypływie niespodziewanego dla niej impulsu  oświadczył się. Jak by tego było mało Julka pełni również obowiązki wychowawcze dla swojej młodszej siostry rozpieszczonej przez wiecznie narzekającą matkę i wycofanego ojca. Kolejnym jej obowiązkiem czy też misją  jest nauczanie w właściwie walka i ciężka próba włożenia czegoś mądrego do głów gimnazjalistów. Nie jest to łatwe zadanie, gdy szefową jest pewna wredna i mało profesjonalna pani dyrektor. W życiu Julii jest też całe grono zwariowanych przyjaciół których niebanalne pomysły nie raz rozbawią czytelnika. Cały ten oto galimatias nie raz postawi na życiowej drodze owe przypadki dla tytułowej desperatki.

Historia dla Julki to nie tylko kierunek studiów i zawód, ale przede wszystkim pasja i przepis na życie. Dlatego, gdy w starym kufrze na zakurzonym strychu w odzyskanym przez rodzinę Pawła dworku, Julka znajduje niesamowity pamiętnik sprzed około 200 lat to zatraca się w nim bez pamięci. Czytelnik natomiast przenosi się na dziewiętnastowieczny dwór księżnej Izabeli Czartoryskiej, która to gościła pewną pensjonarkę Agnetę, autorkę owego pamiętnika. Agneta nie tylko opisuje swoje codzienne życie, rozterki miłosne ale okazuje się, że zupełnie nieświadomie jest też świadkiem morderstw. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie czterech gości, ale niestety nikt nie potrafi tego zbiegu okoliczności powiązać ze sobą, natomiast o samych morderstwach pozostaje tylko drobna wzmianka w pamiętniku Agnety.

Od tego momentu książka nabiera dla mnie dodatkowych rumieńców, bowiem wątek detektywistyczny rozbudza nie tylko szare komórki Julii ale i moje. Rzeczywistość zaczyna przeplatać się z przeszłością, wątek romantyczny z kryminalnym i jak by tego było mało pojawia się jeszcze historia tajemniczego pierścienia, która teoretycznie nie jest związana z pozostałymi elementami układanki. Dodatkową ciekawostkę stanowi fakt, iż w żadnych innych źródłach historycznych nie ma nawet najmniejszej wzmianki o tych wydarzeniach a pamiętnik Agnety stanowi jedyny ich dowód.

"Przypadki pewnej desperatki" autorstwa Pani Magdaleny Wala, to zadziwiająco wciągająca powieść, która rozgrywa się w dwóch różnych epokach, co ja osobiście bardzo lubię w książkach. Teoretycznie dwie odrębne historie toczące się w innych stuleciach ale zmierzające do jednego kulminacyjnego punktu. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam na tego typu literaturze i ta powieść jest tego najlepszym przykładem.
No i ten tajemniczy pierścień - niesamowita historia wplątane w obie powieści z obu epok, które zmierzają do jednego celu. To jest to co najbardziej lubię w książka tego typu.

Polecam zatem szczerze tą niesamowicie wciągającą powieść obyczajową z dużą dawką humoru, odrobiną kryminalnego dreszczyku i przede wszystkim z tajemnicą w tle. To kolejna debiutancka powieść, którą z przyjemnością zaliczam do jednej z najlepszych z tak zwanych "lekkich" książek literatury kobiecej, które miałam ostatnimi czasy sposobność czytać. Polecam i gwarantuję, że czas spędzony z Panią Magdaleną Walach z pewnością nie będzie stracony.
Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana

Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych:
- Klucznik nr 1 "Ładne oczy masz" - okładka z oczami


10 czerwca 2016

Zgłosiłam się do - KONKURS FOTOGRAFICZNY: czerwiec z książką




Zgłosiłam się do kolejnego konkursu
Jest on zorganizowany przez: Recenzje Ami
 
KONKURS FOTOGRAFICZNY: czerwiec z książką

Oczywiście głównym bohaterem zdjęcia ma być książka. Natomiast samo zdjęcie musi współbrać z hasłem podawanym przez Recenzje Ami w każdą środę czerwca.
Po więcej informacji odsyłam Was na jej bloga.

Do tej pory ukazały się już dwa hasła i poniżej przestawiam Wam zdjęcia które już zgłosiłam:

1. Tydzień pierwszy - środa 01.06 - hasło: "Sjesta z książką"



2. Tydzień drugi - poniedziałek 06.06 - hasło: "Na balkonie i tarasie"


Aktualizacja
3. Tydzień trzeci - poniedziałek 13.06 - hasło: "Książkowa lekkość bytu"




Trzymajcie kciuki za mnie :-)

Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...