"Pewien grecki poeta rzekł,Malarstwo jest milczącą poezją, a poezja mówiącym malarstwem."
Piękne zdanie, które w moich oczach równie urokliwie podsumowuje to co zrobiła autorka. Pani Natalia bowiem w poetycki sposób wymalowała nam czytelnikom Malbork z ówczesnych czasów.2. "Narodziny"
3. ? Pani Natalia w swojej powieści nie tylko wykazała się poetyckim malowaniem słowem, ale wyjątkowo umiejętnie połączyła historię i do głębi poruszające emocje. Wracając jednak do początku, bo wymknęły mi się spod kontroli moje emocje, książka przenosi nas czytelników do Malborka, gdzie autorka umiejscowiła swoją opowieść. Tak, jak wspomniałam na początku, mamy tutaj TRZY Kobiety, TRZY Pokolenia, TRZY Historie,
Poznajemy zatem życie TRZECH niezwykłych kobiet z rodziny Popławskich, czyli Zofii, Anny, Wiktorii. Każda z nich opowiada swoją historię, co książce dodaje kolejnego kolorytu, bo widzimy opowieść z trzech różnych perspektyw i pokoleń.
"Malbork pomału budzi się ze snu.."
Tymi słowami autora zaczyna swoją emocjonującą opowieść, a ja mam wrażenie, że i my czytelniczy budzimy się ze snu. Z każdą kolejną przyczyną stroną oczy bowiem otwierały mi się szerzej i szerzej, a czytelnicze serce nie chciało rozstawać się z żadną z bohaterek. Powieść daje na jak w prezencie pełen wachlarz uczuć i jednocześnie podróż w czasie.
Mamy rok 1931.
Kiedy Zosia jest jeszcze małą dziewczynką, chodzi na lekcje naukę szycia i przyjaźni się z Eryką, Bertą i Konradem - a cała historia tutaj właśnie się zaczyna.
Potem przenosimy się do roku 1967
To czas Anny - córki Zosi - która przyjaźni się z Martą, Danusią, Pawłem, Adamem no i budują swoją przyszłość w trudnym okresie politycznym ówczesnej Polski.
Pojawia się rok 1986
Na scenę wkracza Wiktoria, czyli córka Anny, no i oczywiście wnuczka Zofii, a historia mam wrażenie zatacza koło i nie pozwala o swoich tajemnicach zapomnieć.
Historia wraca niczym bumerang i domaga się uwagi już w drugim rozdziale, kiedy Wiktoria przeglądając książkę babci Zofii dostrzegła wysuwające się zdjęcie, na którym 5 młodych pielęgniarek pozdrawiają Hitlerem. Serce jej zamiera, kiedy dostrzega, że jedną z nich jest jej babcia.
Natomiast spotkanie Laury ze starsza Panią na cmentarzu to jest po prostu emocjonalne mistrzostwo i wyjątkowa forma przekazu. Autorka tak pięknie i wręcz poetycko w tej scenie wymalowała fakt, że kolejne pokolenia nie mogą odpowiadać za czyny swoich przodków.
Wspaniała powieść, która na długo zostanie w moim czytelniczym sercu. Kunszt literacki i wyjątkowo plastyczne pióro autorki sprawiły, że ja tej książki nie czytałam. Ja razem z bohaterkami powieści przechadzałam się po Malborku za co bardzo dziękuję i czekam na kolejną podróż

