wtorek, lipca 06, 2021

"W twoją stronę" Karolina Winiarska

"W twoją stronę" Karolina Winiarska

"W twoją stronę" Karolina Winiarska
"W twoją stronę" Karolina Winiarska

"W twoją stronę" Karolina Winiarska

Usiadłam na chwilę, bo miałam zamiar zerknąć tylko na pierwszy rozdział, żeby zorientować się co mnie czeka. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Karoliny Winiarskiej i dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać.

Zasiadłam zatem tylko do pierwszego rozdziału i przepadłam na całe popołudnie, wieczór i noc. Nie mogłam się wręcz oderwać od tej powieści, zatem z drobnymi przerwami na świeżą kawę, wracałam natychmiast do lektury.

„W twoją stronę” autorstwa Pani Karoliny Winiarskiej to przepiękna powieść, którą wypełniają uczucia, relacje i oczywiście tajemnice rodzinne. Opowiada teoretycznie o życiu dwóch sióstr, ale ja dostrzegam trzecią bohaterkę, a nawet i czwartą.

"W twoją stronę" Karolina Winiarska

Felicja – mimo, że nie pojawia się na pierwszych stronach to z impetem wprowadza czytelnika w powieść. To singielka, która nagle i nawet niespodziewanie dla samej siebie, poprzestawiała wszystko w życiu.

Łucja – starsza siostra Felicji i mężatka z dwójką dzieci. Jej życie z zewnątrz wydaje się idealne, ale kiedy czytelnik zagląda do środka to już nie wygląda tak różowo. Z tego właśnie powodu Łucja podobnie jak siostra namieszała w sowim życiu.

Elżbieta – matka Łucji i Felicji. Zostawiła obie dziewczynki, kiedy były jeszcze małe i wyjechała do Berlina, aby skupić się na karierze malarki. Oczywiście naznaczyło to obie siostry na całe ich życie, jak i relacje z matką.

Michalina – seniorka rodu, która wprowadza nas do powieści jako młoda dziewczyna, by już na następnej stronie stać się sędziwą staruszką i babcią Łucji i Felicji. To właśnie ta ostatnia sprawiła, że dojdzie do rodzinnego spotkania, a tajemnice z przeszłości wrócą by ujrzeć światło dzienne.

Losy tych czterech kobiet składają się na wyjątkową i przejmującą powieść, od której nie mogłam się oderwać. Od początku wzbudziła moje zainteresowanie, ale w momencie, kiedy Felicja zaczyna czytać pamiętnik swojej prababci Dobrosławy, powieść wchodzi na wyższy poziom. Historia Dobrosławy i jej męża Bolesława to najbardziej fascynująca część książki. Niesamowita opowieść o młodym małżeństwie, które wraca z Ameryki, by na stałe osiedlić się w Polsce, dosłownie w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej. Niespodziewane pojawienie się małej Michaliny porusza wiele strun, a wzruszające losy żydowskiej rodziny, która staje na progu domu Dobrosławy już na zawsze pozostawia tam swój ślad.

"W twoją stronę" Karolina Winiarska


Z ogromną przyjemnością stwierdzam, że to jedna z cudowniejszych powieści obyczajowych jakie ostatnio czytałam. Przyznaję, że główny nurt jest słodko-gorzki i wręcz namaszczony wzajemnymi pretensjami pomiędzy bohaterami, co razem maluje raczej smutny obrazek. Z drugiej jednak strony czytelnik ma wrażenie, że nie czyta tej powieści tylko jest w niej, bo wszystko wydaje się takie realne i namacalne. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu co funduje cały wachlarz emocji i przemyśleń.

Karolina Winiarska podarowała czytelnikowi niezwykłą powieść, w której można nie tylko zaczytywać się bez końca, ale i zatrzymać na chwilkę nad trafnymi przemyśleniami autorki. Jedno z moich ulubionych pozwolę sobie zacytować:

„Pamiętaj, że ludzie pojawiają się w naszym życiu na chwilę, 

potem odchodzą, znikają i zostają tylko lekcje, których nas nauczyli.”

Dokładnie tak samo jest z tą książką, pojawia się na chwilę, ale lekcję które ze sobą niesie wraz z niebanalnymi bohaterami pozostaną w nas na dłużej.

Swoim zwyczajem lubię też ocenić jakość wydania książki, ponieważ lubię czytać wyśmienite treści w dorównującej im oprawie. Przyznaję zatem z ogromną przyjemnością, że wydawnictwo Jaguar stanęło na wysokości zadania. Czcionka bardzo przyjemna dla oka, odpowiednie marginesy oraz piękna okładka z delikatnie wyczuwalnym pod palcami tytułem sprawiają, że komfort czytania jest wręcz wyśmienity.

"W twoją stronę" Karolina Winiarska

💙Dziękuję zatem Pani Karolinie Winiarskiej za cudowną treść, do której podkreślonych fragmentów będę jeszcze nie raz zaglądać, by rozkoszować się niemi raz jeszcze.

💙 Wydawnictwu Jaguar natomiast za włożenie tej wyjątkowej treści w odpowiednie ramy na które z pewnością zasługuje.

💙Tobie czytelniku natomiast doradzam, przeznacz wieczór dla tej powieści, bo warto i gwarantuję pełen wachlarz emocji.

💙Sobie natomiast życzę kontynuacji, ponieważ bardzo chętnie wrócę na spotkanie z wyjątkowymi bohaterkami powieści „W twoja stronę” autorstwa Karoliny Winiarskiej.


Pozdrawiam 

Zaczytana Joana

Bookieciarnia






Kilka cytatów z książki „W twoja stronę” autorstwa Karoliny Winiarskiej:

📖 "Stali jeszcze kilka chwil w czułym objęciu. [...] Zanurzyła się w nim całą sobą - pochłonęła go bez reszty i na zawsze."

"W twoją stronę" Karolina Winiarska
📖 "Zbyt dużo na świecie jest fałszu. Ludziom trzeba mówić prawdę. Czasem tylko to odróżnia nas od zwierząt."

📖 "Tyle jesteśmy warci, ile damy drugiemu człowiekowi."

📖 "Słowa miały potężną moc, a pasja niezwykłą siłę."

📖 "Słowa, które sieją zniszczenie, powodują zamęt i cierpienie. Najostrzejszy nóż nie potrafiłby sprawić takiego bólu."

📖 "Oczekujemy, że inna osoba nas uszczęśliwi. A przecież szczęście jest w nas albo go niema."

📖 "Wszystko ma swój czas i wszystko przemija."

📖 "Można w życiu kochać wiele razy i na wiele sposobów."

📖 "Pamiętaj: nie jesteśmy tu po to, by uciekać przed burzą, ale po to, by tańczyć w deszczu."
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


piątek, lipca 02, 2021

„Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe”

„Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe”





"Kwietniowe deszcze, 
słońce sierpniowe"

Izabela Skrzypiec-Dagnan




Bardzo lubię wybierać książki, zdając się na swoją intuicję i tym razem posłuchałam jej z sukcesem. Jeszcze nie miałam przyjemności czytać książki tej autorki, zatem nie miałam najmniejszego pojęcia, co mnie czeka. Kiedy jednak przeglądałam na portalu www.sztukater.pl różne pozycje do wyboru, to właśnie ta książka jako pierwsza przykuła moją uwagę. Potem wertowałam dalej, ale już niepotrzebnie, bo ta pozycja rozgościła się już w mojej głowie i nie było sensu się temu sprzeciwiać

„Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe” autorstwa Pani Izabeli Skrzypiec-Dagnan to moja pierwsza przygoda z literaturą tej autorki. Teraz jednak już wiem, że z pewnością nie ostatnia. Książka przylgnęłam do mnie dosłownie na kilka dni. Zaczynałam z nią poranki tuż przed pracą, by tak samo w jej towarzystwie zakończyć dzień. Tak bardzo rozkoszowałam się kunsztem literackim Pani Izabeli, że postanowiłam dozować sobie też przyjemność.


Jest to wyjątkowa opowieść, o czymś do czego ja osobiście też teraz dochodzę, a mianowicie o tym, że czasami warto zwolnić tempo. Zatrzymać się na chwilkę, by docenić to kogo mamy teraz perzy sobie, a kto już od nas odszedł, by cieszyć się wspomnieniami. Ja wręcz rozpływałam się w tej powieści i bardzo się cieszę, że mam ją na własność. Może to jest właśnie też ten główny podwód, dla którego ta książka rozgościła się we mnie na dobre i nie chciałam się rozstawać z Tiną.

Tinę Wagner, główną bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy podejmuje decyzje o wyjeździe do domku położonego w Beskidach, gdzie jej ciotka Janina spędziła ostatnie lata swojego życie. Jest to na tyle zaskakujące, że nikt z rodziny nie wiedział, iż Janina mieszkała w Polsce. Była aktorką teatralną i pod koniec lat dziewięćdziesiątych wyjechała do Anglii, gdzie budowała swoją karierę. Przyjeżdżała regularnie w odwiedziny do Polski, ale zawsze wracała do siebie, dlatego ogromnym zaskoczeniem dla Tiny był fakt, że od kilku już lat mieszkała w Polsce.

Na miejscu Tina ze zdziwieniem dowiaduje się, że dom też nie należy do standardowych domostw zamieszkiwanych zwykle przez ludzi. Postanawia jednak zostać na chwilę, by uporządkować sprawy ciotki. Z pewnością wszystko potoczyłoby się standardowo, gdyby nie jedno wydarzenie. Tina poznaje tajemniczego motocyklistę, który obdarowuje ją wyjątkową kurtką, ale zraz potem dowiaduje się z wiadomości, że ów człowiek popełnił samobójstwo.

W ten sposób wyprawa Tiny, która miała być tylko na chwilę, staje się wyprawą życia, cytuję.:

„To miał być dwutygodniowy wyjazd, krótka podróż. Ale są podróże, które stają się wyprawami życia.”

Takich pięknych sentencji, czy też mądrości życiowych zakreśliłam w tej książce z pewnością kilka, niestety nie mogę ich teraz zacytować, żeby nie zdradzić wyjątkowych momentów czy też wręcz zakrętów życiowych Tiny.

Pani Izabela Skrzypiec-Dagnan napisała piękną i wręcz magiczną powieść. Niesamowite opisy czy przemyślenia głównej bohaterki stworzyła w tak wyjątkowy sposób, że czytelnik wręcz przepływa przez nie, zaznaczając tylko inspirujące sentencje. Wilgoć kwietniowych deszczy dosłownie czułam w powietrzu, a sierpniowe słońce było tak namacalne, że miałam wrażenie, iż promyki słońca muskają moją skórę. Plastyczny język połączony ze wspaniałą lekkością konstruowania myśli przez autorkę, sprawiły, że ta powieść praktycznie czytała się sama, a ja jej tylko towarzyszyłam z aromatyczną kawą w dłoni.

Jestem pod ogromnym wrażeniem talentu autorki, ponieważ w tę lekką wakacyjną powieść potrafiła wpleść ważne tematy godne przemyślenia i pochylenia się nad nimi.

Dlatego też bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka, które tę wyjątkową powieść wydało naprawdę rzetelnie. Wspaniała czcionka z odpowiednimi marginesami, sprawiają, że komfort czytania jest bardzo duży. Okładka jest pięknie dobrana i od razu przykuwa wzrok, a kiedy już czytelnik weźmie ją do ręki, to gwarantuję, że tak szybko nie odłoży.

Na portalu Sztukater trzeba ocenić przeczytaną książkę i oczywiście dałam jej 6 / 6 punktów, ale teraz zgłaszam protest, bo zmieniłam zdanie i oceniam tę powieść na 10 punktów.

Was zapraszam do lektury, a ja biegnę do księgarni po kolejną powieść tej autorki.

Jeśli zatem szukasz wyjątkową powieść na wakacyjne wieczory to zdecydowanie doradzam książkę Pani Izabeli Skrzypiec – Dagnan pt.: „Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe.


Polecam i gwarantuje wspaniale spędzony czas.

Zaczytana Joana

niedziela, czerwca 20, 2021

"Bunt zranionych" Artur Żurek

"Bunt zranionych" Artur Żurek

 

"Bunt zranionych" Artur Żurek

„Bunt zranionych to debiutancka powieść pana Artura Żurka, która już od samego początku zaskoczyła mnie pozytywnie. Autor bardzo szybko wprowadza czytelnika w akcję i do samego końca nie zwalnia tempa.

Powieść zaczyna się od słów cyt.: „Pan Mark Novik, nie może się z panem spotkać. Pan Mark nie żyje”, które skierowane są do głównego bohatera. Tomasz Wołyński, bo o nim mowa przylatuje do Dżuddy w Arabii Saudyjskiej i na dzień dobry słyszy właśnie wcześniej wspomniane zdanie. To dopiero początek rollercoastera w którym nasz bohater właśnie wsiada.

W tym samym czasie, ale w Warszawie Pan Piotr Majski, znany dziennikarz zapowiada, że ujawni fakt, iż polskie banki są wplątane w handel bronią i pranie brudnych pieniędzy.

Na scenę powieści w tym momencie wkraczają zaniepokojeni bankowcy oczywiście, politycy oraz przestępcy, a powieść nabiera ogromnego tempa. Wydarzenia zarówna na Półwyspie Arabskim, jaki i w Europie prześcigają się zarówno pod względem wartkiej akcji, jak i zaskakujących jej zwrotów.

„Bunt zranionych” to podobno pierwszy tom z serii, gdzieś wyczytałam. Dla miłośników sensacyjnych thrillerów to będzie bardzo dobra wiadomość, ponieważ w tej powieści nie brakuje walorów charakterystycznych dla tego gatunku.

Autor zadbał o to, żeby jego bohaterzy byli dosłownie i w przenośni cały czas w biegu. Wartka akcja i błyskawiczne oraz zaskakujące zmiany jej biegu to główna cecha tej książki. Do tego dochodzi świat dużych pieniędzy, polityka i oczywiście rasowi gangsterzy. Bohaterzy wykreowani wyśmienicie, bo tych, których miałam polubić to właśnie polubiłam. Ci natomiast, którzy mieli za zadanie wzbudzić moją podejrzliwość, też tak uczynili. Jednym słowem, czytelnik z pewnością nie nudzi się trzymając tę książkę w ręku.

Mimo wszystko delikatnie uwierała mnie mnogość nazwisk, co sprawiało, że musiałam chwilami się zatrzymać, by przetrawić to, co przeczytałam i połączyć z tym co było wcześniej. Podobnie miałam też z natłokiem nagłych wydarzeń na końcu powieści. Miałam wrażenie, że autor chciał szybko upchnąć jeszcze kilka pomysłów, bo przecież książka już się kończy. Niepotrzebnie, bo mógł zostawić to sobie do kolejnego tomu. Manewr ten w ogóle by nie zaważył na jakości powieści, a nawet bym powiedziała, że wręcz przeciwnie. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale z drugiej strony czasami mniej znaczy lepiej. Tę drugą opcję właśnie bym zastosowała przy zakończeniu książki, w którym zrobił się drobny bałagan. Myślę jednak, a nawet śmiem być pewna, że autor dopiero szlifuje swój kunszt literacki i kolejne tomy tej serii będą już dopracowane.

Ponieważ jestem wzrokowcem to zwracam też uwagę na wydanie książki. Okładka niestety nie jest w moim typie i stojąc w księgarni, raczej bym nie sięgnęła po tę pozycję, ale jak wiadomo to już jest rzecz gustu. Na szczęście dla mnie otrzymałam ją w formie e-book, za co dziękuję portalowi www.sztukater.pl bo czytanie tej książki sprawiło mi przyjemność.

Spełniła swoje podstawowe zadanie, bo spędziłam z nią wspaniały wieczór pełen sensacyjnych przygód. Dlatego właśnie polecam debiutancką powieść Pana Artura Żurka pod tytułem „Bunt zranionych”, zwłaszcza miłośnikom tego gatunku. Gwarantuję wartką akcję pełną zaskakujących zwrotów przy jednoczesnym akompaniamencie lekkości pióra autora, z jaką została napisana, co mnie wręcz uwiodło. Buduje to wyjątkową mieszankę i ogromną przyjemność czytania.

Polecam.

Zaczytana Joana



niedziela, czerwca 20, 2021

 "KOBIETA"  od książki do społeczności"KOBIETA" Eta Kobie

KOBIETA Eta Kobi
    Wczoraj czyli piątek 18 czerwca 2021 do Bookieciarnia zawitała wspaniała wystawa wraz z główną bohaterką. 
Wszystko zaczęło się od książki "KOBIETA", bo jak wiadomo kobieta jest zawsze początkiem. Kiedy ją zobaczyła oczarowała mnie w każdym calu:
🔴tytuł tej książki przyciągnął mój wzrok,
🔴pseudonim autorki mnie wręcz oczarował,
🔴rozmowa z nią sprawiła mi ogromną przyjemność,
🔴spotkanie z nimi obiema i KOBIETĄ i Etą Kobi do wczoraj było tylko marzeniem.


Wczoraj przyjechała do nas Dorota Raniszewska wraz z wystawą i swoimi książkami. 

Wystawa składała się z wyjątkowych zdjęć autorstwa Iwony Karolak. Przy każdym zdjęciu leżała dziennik należący do bohaterki widniejącej na fotografii oraz jej zdanie wyjęte z książki "Kobieta". Każdy dziennik był na wyciągnięcie ręki i warto było ten gest uczynić. Kiedy wzięłam do ręki pierwszy z nich, należący do Zuzy (rozdział pierwszy w książce), po przeczytaniu już kilku zdań, fotografia nabierała innego wymiaru.
Miałam wrażenie że teraz patrzę na kogoś kogo znam i mam ochotę wejść z nią w dialog, dlatego skorzystałam z okazji i zostawiłam swój ślad w dzienniku.


Autorka zaprosiła nas do swojego świata i opowiedziała:
  • jak rodziła się książka "Kobieta",
  • opowiedziała nam o procesie twórczym,
  • o tym jak dziś przyczynia się do budowania społeczności
To był wyjątkowy wieczór, na który czekałam już od zeszłego roku, ale niestety obostrzenia pandemiczne nam przeszkodziły. 
Tak jak autorka zapowiadała, to był dzień celebrowania kobiecości, wspólnych rozmów i wzajemnego inspirowania do dalszej działalności.
To na co jeszcze czekałyśmy to możliwość zdobycia książek naszej autorki. Dorota przywiozła ze sobą trzy wyjątkowe pozycja.

Pierwsza z nich to "KOBIETA" autorstwa Eta Kobi.
Pod tym wyjątkowym pseudonimem swój talent skryła Dorota Raniszewska. Książka składa się z dziewięciu rozdziałów, a każdy zawiera rozmowę z wyjątkową kobietą:
💓Zuza - jej opowieść zafascynowała mnie najbardziej. Może dlatego, że była pierwsza i zachwyciła mnie jej dojrzałość w wieku zaledwie 17 lat. Zakreśliłam wiele jej spostrzeżeń, ale z jednym z nich bardziej utożsamiam się, cyt.:
"Chciałabym, żeby czerwone usta kojarzyły się z siłą, a nie łatwością."

 💓Miriam - podarowała mi inne wspaniałe zdanie:


"Lubię być samotna. Siedzieć w ogrodzie. I cieszyć się, że jest taki czas, kiedy wokół mnie nie ma ludzi. To rodzaj samotności, który lubię. Być z samą sobą.

💓Savanah - podobnie jak w poprzednich tak i Savanah zafundowała mi garść mądrości, ale zacytuje tylko jedną:

"...zaczęłam być świadoma, że jest coś takiego, jak poczucie własnej wartości..."

To tyle, albo aż tyle daję Wam w prezencie, po resztę odsyłam do książki "KOBIETA" Ety Kobie i gwarantuję, że każdy z tych dziewięciu rozdziałów jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Pozostałe to

💓Aga

💓Sylwia

💓Ania

💓Aneta

💓Syrenka

💓Eleonora

Bohaterki tej książki są przede wszystkim kobietami, ale z tych rozmów dowiecie się również jakie role w swoim życiu pełnią. Podarują Wam swoją modrość, wiedzę oraz radość, mimo skrajnie trudnych doświadczeń przez które przeszły.

Drugą wyjątkową książką była: "Jeden obraz - wiele słów" Doroty Raniszewskiej


Do tej książki już zachęcałam Was jakiś czas temu dlatego po szersze informacje odsyłam TUTAJ 

Przypomnę tylko, że książka ta zainspirowała mnie do fotografowania na nowo z większą uważnością. Z drugiej jednak strony sprawiła, że pochyliłam się jeszcze raz nad moim zbiorem, który już posiadam. 

Zapraszam Was do spotkania z wyjątkową książką, która mobilizuje do działania, inspiruje oraz jest wspaniałym drogowskazem, bo "jeden obraz to wiele słów' i ja miałam przyjemność tego doświadczyć.

Trzecią wyjątkową pozycją był tomik wierszy "JA Kobieta"

Jest to nie tylko zbiór wierszy i fotografii w jednym miejscu, przede wszystkim obraz kobiecości, który przemawia do czytelnika ze zdwojoną siłą:

- po pierwsze poprzez wyjątkowe wiersze napisane osobiście przez uczestniczki programu rozwojowego "My Kobieta.

- po drugie, przy każdym wierszu znajduję się zjawiskowe zdjęcie autorki tego wiersza, a wykonane przez Olenę Herasym.

Na zachętę przedstawiam jeden z nich

Dorota

Chmury wybuchły na niebie
Słońce rozpaliło ziemię
Nadchodzi ciepły wiatr
Słyszę jego pieśń
Jak mała czerwona kropka
Odblask, kropla krwi, płatek róży
Czekam na peronie
Na ciebie... na siebie

Za chwilę pobiegnę
Sama
Przed siebie
Ja kobieta
Eta

Każdy z tych wierszy zaczyna się od słów "JA Kobieta..."

Dalej już biegnie indywidualny potok słów, który tworzy magiczny obraz kobiecości wraz z jego właścicielką. Każda wyraża w wierszu to co jest ważne dla niej w tej chwili, więc wyczytać możemy zarówno o potrzebie wolności jak i bliskości, o walce, zachwycie oraz uśmiechu. 


Czytając te wiersze możesz też dostrzec samą siebie. Zapraszam

Wyjątkowe jest również to, że bez względu na to którą z tych trzech książek weźmiesz do ręki to zawsze spotka Cię miła niespodzianka. Wszystkie te cuda bowiem  możemy podziwiać i czytać przy akompaniamencie zjawiskowych zdjęć wykonanych przez trzy wyjątkowe kobiet:

- Dorota Raniszewska

- Iwona Karolak

- Olena Herasym.

To był wyjątkowy dzień => Wystawa, książka i akcja społeczna.

Zapraszam Cię zatem do świata "KOBIETY".

Pozdrawiam serdecznie

Zaczytana Joana



środa, czerwca 09, 2021


Tytuł: 
"Tajemnice kamienicy przy Legnickiej 51"
Autor: Artur Marino


Wydawnictwo: OVO
Data wydania: Wrocław 2020r.

Liczba stron: 160



Moja ocena 8/10

Najnowsza książka Artura Marino to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Nie znałam jego wcześniejszych publikacji i nie wiedziałam zatem, co mnie czeka. Jedyna myśl, która tułała mi się w głowie to fakt, że niestety nie przepadam za literaturą typu reportaż, a takie właśnie określenie tej książki znalazłam, poszukując informacji. Na szczęście dla mnie postanowiłam mimo wszystko przekonać się osobiście do tej książki i nie zawiodłam się.

„Tajemnice kamienicy przy Legnickiej 51” autorstwa Artura Marino to jego powrót do czasów dzieciństwa i dorastania w tym właśnie budynku. Poniemiecka kamienica i los jej lokatorów niespodziewanie dostaje drugie życie dzięki tej wyjątkowej małej książeczce.

Autor podzielił ją na siedemnaście rozdziałów i nie jest to przypadkowa liczba, odpowiada ona bowiem liczbie mieszkań, z których składała się tytułowa kamienica. Każdy z tych rozdziałów, a dokładnie jego numer opowiada historię lokatorów z mieszkania o tym samym numerze. Są to historie niezwykłe, mimo że opowiadające o najzwyklejszych zjadaczach chleba.

Siedemnaście rozdziałów i 17 różnych rodzin, których łączy kamienica i autor dorastający wśród nich. Są to historie bardzo różne, czasami smutne i gorzkie, a z drugiej strony śmieszne i tryskające energią. Idealnie odzwierciedlające powiedzenie, że życie pisze najlepsze scenariusze, niech będą słowa autora bezpośrednio z jego książki, cytuję:

„Ludzie, którzy mieszkali w domu przy Legnickiej 51, byli szczególni. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że to dom socjalny, żyła w nim niezwykła mieszanka. Niektórzy mieszkali tu od zawsze, czyli od pierwszych powojennych lat. Innych kierowało tu miasto i były to raczej przypadki patologiczne. […] Urodziłem się i wychowałem w tym domu, i dla mnie był to jedyny świat, jaki znałem. Świat barwny i malowniczy, Świat ludzkich historii i charakterów, czasami tragicznych, czasami żałosnych, ale często też śmiesznych…”.

Bardzo dziękuję portalowi www.sztukater.pl za książkę „Tajemnice kamienicy przy Legnickiej 51”, ponieważ jak wspomniałam już na samym początku, ten rodzaj literatury nie należał do chętnie wybieranych przeze mnie. Czytałam ją z ogromnym zainteresowaniem niczym sensacyjny bestseller, który nie pozwolił mi oderwać się, chociaż do skończenia rozdziału. Książeczka jest mała, ale warta uwagi bowiem autor zwykłe szare życie najzwyklejszych ludzi z wrocławskich Popowic przedstawił w bardzo wciągający sposób, Historie czasami wesołe, czasami smutne, zdarzały się chwile sentymentalne albo i przerażające, ale kunszt literacki autora sprawił, że czytałam jego książkę z ogromnym zainteresowaniem.

Muszę również swoim zwyczajem wspomnieć o samym wydaniu, ponieważ jako osoba ze słabszym wzrokiem zwracam szczególną uwagę na komfort czytania. Przyznaję zatem, że Wydawnictwo OVO stanęło na wysokości zadania, ponieważ została zastosowana bardzo przyjemna czcionka i zachowane odpowiednie marginesy, co wszystko złożyło się na bardzo dużą przyjemność i lekkość czytania. Jest to dla mnie osobiście dodatkowa wartość książki, o czym niektóre wydawnictwa w dzisiejszych czasach zapominają.

Polecam zatem zdecydowanie i z ogromną przyjemnością książkę Pana Artura Marino pod tytułem „Tajemnice kamienicy przy Legnickiej 51”. Historie mieszkańców tego już nieistniejącego budynku są warte poznania i zasługują na chwilowy powrót do życia w głowie czytelnika. Książka ma zaledwie 160 stron, czyli praktycznie lektura na jeden wieczór, ale za to pełen sensacyjnych wręcz wrażeń. Pan Artur w wyjątkowy sposób przedstawił zwykłe życie, zwykłych ludzie w zwykłej na pozór kamienicy. Polecam gorąco i gwarantuję niezwykłe chwile z tą książką.


Pozdrawiam

Zaczytana Joana 





sobota, czerwca 05, 2021

"Poznaj zaakceptuj i pokochaj siebie" Megan MacCutcheon

"Poznaj zaakceptuj i pokochaj siebie" Megan MacCutcheon

Wśród bogatego wyboru książek na portalu www.sztukater.pl mój wzrok wręcz hipnotyzująco przyciągnęła okładka tej książki. Potem przeczytałam zdanie reklamujące treść, cyt.: „Poczucie własnej wartości to nasze wyobrażenie o nas samych” i już wiedziałam, że chcę ją poznać.

Megan MacCutcheon jest licencjonowaną, profesjonalną doradczynią i ekspertką z zakresu poczucia własnej wartości, co automatycznie przenosi jej książkę na wyższy poziom.

„Poznaj zaakceptuj i pokochaj siebie” autorstwa Megan MacCutcheon to poradnik i zeszyt ćwiczeń jednocześnie, który za pomocą pięciu kroków pokazuje, jak wzmocnić poczucie własnej wartości. Książka jest wspaniałym narzędziem, które krok po kroku pomaga kobietom odkrywać własną wartość. Każdych z tych kroków jest tak samo ważny, ale kiedy zaczynają funkcjonować, jednocześnie nabierają dodatkowej wartości w kreowaniu własnej wartości.

Zachęcam zatem do pokonania tej drogi przy wykorzystaniu pięciu poniższych kroków:

Krok numer 1 to „Poznać siebie” – czytałam go z ogromną przyjemnością, ponieważ uświadomiła mi, jaka jestem dzisiaj i co ukształtowało to moje dzisiejsze „ja”. Poznałam również wartość zdrowej i słabej samooceny oraz mój już ulubiony termin – mowa wewnętrzna lub wewnętrzny głos. Mnie osobiście ten krok utwierdził w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Natomiast dla osób, które dopiero zaczynają tę drogę znajdą tutaj skarbnicę wiedzy. Warto jest bowiem w pierwszym kroku dokładnie przeanalizować siebie, żeby potem przejść do kolejnego etapu. Zwłaszcza poznanie swojego wewnętrznego krytyka (głosu), który często mąci nam w głowie jest w tym rozdziale ważnym elementem.

Krok numer 2 to „Zadbać o siebie” – lubię dbać o siebie, dlatego już sam tytuł nastroił mnie pozytywnie do nadchodzącej treści i ponownie się nie zawiodłam. Mimo, że nie mam problemu z własną wartością to często dręczy mnie mój wewnętrzny krytyk, który ma w zwyczaju krytykować większość rzeczy. W tym rozdziale już na samym wstępie dowiedziałam się, jak sobie z nim radzić, cytuję:

„Strategia jest prosta, gdy przyłapiesz się na negatywnej mowie wewnętrznej, przerwij ją.”

Polecam szczerze ten krok, który mnie osobiście pomógł. Dowiedziałam się jak wspierać mam pozytywne myśli i jednocześnie wyeliminować negatywne przekazy oraz nie ulegać samozwątpieniu, które czasami mi się zdarza. Zafascynował mnie również kolorowy okrąg nazwany mapą relacji oraz teoria maski tlenowej. Niesamowite jakie to proste się wydaje, kiedy poznamy odpowiednie wskazówki, po które odsyłam do książki.

Krok numer 3 to „Szanuj siebie” – wydawało mi się, że szanuję siebie samą, ale treść tego rozdziału pokazała mi jak mogę to robić jeszcze lepiej. Dokładnie krok po kroku dowiedziałam się jak ustalić swój własny system wartości i nie poświęcać się niepotrzebnie. Zrobiłam sobie ćwiczenie asertywności i dowiedziałam się jak ważne jest ufanie sobie i swojej intuicji. Dla mniej sceptycznych czytelników mam dobrą wiadomość. Autorka donosi, że zarówno asertywność jak i zaufanie do siebie to nie coś magicznego co możemy tylko wyssać z mlekiem matki. Bez względu na nasze pochodzenie i różnie spędzone dzieciństwo, obie te ważne cechy możemy rozwijać i wzmacniać w każdej chwili.


Krok numer 4 to „Zaakceptuj siebie” – czyli pewnego rodzaju przełomowy krok, który wymaga od nas zaakceptowania samych siebie z całym dobrodziejstwem jakie w sobie nosimy. Samoakceptacja często jest to proces, a nie coś co możemy zrobić ot tak sobie. Najistotniejszy jest fakt, żeby zaakceptować swoje braki czy niedoskonałości i dążyć do samoakceptacji, która jest jednym z najważniejszych kroków do osiągniecia poczucia własnej wartości.

Ja za pomocą tego rozdziału zrobiłam sobie test na mocne i słabe strony, coś niespodziewanie uświadomiło mi jak dużo mam mocnych stron. To było wyjątkowe doświadczenie uważności. Polecam każdemu.

Krok numer 5 to „Pokochaj siebie” – tego przyznaję nie spodziewałam się. Miłość jako ostatni krok do kreowania poczucia własnej wartości. Wydaje się takie proste, ale prawdziwy sens tego kroku zrozumiałam, kiedy dobrnęłam do strony z „Drzewem miłości”. Natomiast jedno ze zdań podsumowujących ten krok pozostanie ze mną już na zawsze, cytuję:

„Nie umniejszaj własnych wysiłków i daj sobie przyzwolenie, aby wyrazić uznanie dla samej siebie.”

 

Polecam Twojej uważności to wyjątkowe stwierdzenie. W tej książce jest ich więcej, bo to niesamowita skarbnica nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim drogowskazów.

Poradnik ten jest pełen zadań, ćwiczeń udowodnionych konkretnymi historiami i doświadczeniami innych kobiet na poparcie tego, że to działa.

Każdy z rozdziałów zakończonym magicznym stwierdzeniem „ZATRZYMAJ SIĘ”, by jeszcze przez chwilę przemyśleć dany krok zanim przejdziemy do kolejnego.

Poczucie własnej wartości to jeden z najważniejszych czynników w naszym życiu. Dlatego czytanie tej książki sprawiło mi ogromną przyjemność. Dodatkowym atutem z pewnością było jej przepiękne wydanie za co dziękuję wydawnictwu Zwierciadło. Piękna okładka, bardzo wygodna dla oczu czcionka oraz wyjątkowe rysunki, które błyskawicznie wizualizują wartościową treść.

„Poznaj zaakceptuj i pokochaj siebie” autorstwa Pani Megan MacCutcheon to zdecydowanie obowiązkowa lektura dla każdej kobiety. Każda z nas ma sobie wyjątkową siłę, a ten poradnik krok po kroku pokazuję, jak ją wydobyć i zacząć z nią współpracować.

Polecam zdecydowanie tę wartościowa treść wydaną w przepięknej oprawie co sprawia, że poznajemy nasze możliwości jednocześnie ciesząc oko.

Pozdrawiam

Zaczytana Joana 




Copyright © 2016 Epilog - zaczytana Joana , Blogger