środa, maja 15, 2024

"Pod naszym niebem" Sylwia Kubik - I tom serii powiślańskiej

"Pod naszym niebem" Sylwia Kubik - I tom serii powiślańskiej

NIE od tej książki zaczęło się moje FLOW do powieści Sylwii Kubik

Dwa lata temu, kiedy przygotowywała się do PIERWSZEGO spotkania z Sylwią Kubik sięgnęłam po jej cykl żuławski, który błyskawicznie zdobył moje serce.
Potem przyszły kolejne powieści, ale ten debiutem autorki z niezrozumiałych dla mnie powodów, nie stanął wówczas na mojej czytelniczej drodze.

W tym roku, kiedy zobaczyłam zapowiedzi wydawnictwa Emocje o wznowieniu serii powiślańskiej w nowej szacie, wiedziałam już, że oto nadszedł ten czas.
Okładki całej serii skradły moje serce i po prostu musiałam się przekonać co kryje się w środku.

"Pod naszym niebem" to, jak już wspomniałam, debiut literacki Sylwii Kubik i jednocześnie pierwszy tom serii powiślańskiej, dlatego tym bardziej byłam jej ciekawa.

A co zastałam?
Poznałam tutaj niesamowicie ciepłych mieszkańców Brzozówki, których przeżycia wywołały na mojej twarzy uśmiech, czasami zatroskanie, bywało że wściekłość, ale najczęściej po prostu ciekawość.
Czytając miałam wrażenie, że przechadzam się tam i uczestniczę w barwnym życiu tej społeczności.

Bardzo spodobała mi się pena wnuczka, która cudownie utarła nosa swojej babci, ponieważ ta była bardzo wredną teściową dla jej mamy - uśmiałam się z przebiegłości dziewczynki.
Przygody Karoliny, jej przyjaciółki Hanki czy koleżanki Moniki oraz uroczej starszej Pani, to cudowna recepta na udany weekend w wyśmienitym towarzystwie.

Oczywiście, jak to u Sylwii bywa, nie mogło zabraknąć poważniejszych tematów przemycanych w tej sielankowej powieści obyczajowej. Autorka porusza temat ratowania życia dziewczynki, która urodziła się jako skrajny wcześniak. Postać Moniki to przykład mamy samotnie wychowującej niepełnosprawnego synka, a po więcej odsyłam już Was do książki

Kiedy przeczytałam ostatnią stronę, miałam dziwnie smutne wrażenie, że wyjeżdżam z Brzozówki. Na szczęście jednak i na otarcie łez, miałam już przy sobie bilet powrotny w postaci kolejnego tomu tej serii. Myślę, że to jest najlepsza rekomendacja, kiedy czytelnik rozgląda się za kontynuacją powieści, bo nie ma ochoty się z nią rozstawać.

Nie bez powodu zacytuję Wam pierwsze zdanie z "Pod naszym niebem":

"Samochód z piskiem opon zatrzymał się na podwórku
spłoszone gołębie rozpierzchły się na wszystkie strony..."

Tak właśnie się czułam, kiedy skończyłam czytać pierwszy tom serii powiślańskiej i z paniką w oczach zaczęłam rozglądać się za częścią drugą, niczym ten samochód, który zatrzymał się z piskiem opon na podwórku...

Zazwyczaj w tym momencie oceniam wydawnictwo, czyli czcionkę, marginesy oraz komfort czytania. Tym razem jednak pozostaje tylko w zachwycie nad okładkami, które mnie zwabiły do Brzozówki, ponieważ nie miałam w ręku wersji papierowej. Odsłuchałam tę powieść w wersji audiobook na platformie Storytel.

Moje czytelnicze serce zostało w Brzozówce, dlatego z radością polecam Wam tę uroczą powieść i jej wyjątkowych bohaterów.
Wydawnictwu Emocje dziękuję za to piękne wznowienie, bo mogłam dotrzymać słowa, że kiedyś przeczytam debiut Sylwii Kubik.
Pani pisarko - melduję wykonanie zadania.

Pozdrawiam
Zaczytana Joana





Metryczka:

Tytuł: "Pod naszym niebem"
Seria powiślańska tom 1
Autorka: Sylwia Kubik

Gatunek: Powieść obyczajowa
Stron: 400

Data wznowienia:08.04.2024
Moja ocena 7/10


Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.








poniedziałek, kwietnia 29, 2024

"Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku?" Edward Chisholm

"Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku?" Edward Chisholm



"Gdy piszę te słowa, cisza spowija Paryż."

Tak zaczyna swoją debiutancką opowieść Ewdard Chishom, w której stara się przekazać historię ludzi pracujących po drugiej stronie wahadłowych drzwi, oznaczonych tabliczką PRIVE.
"Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku" autorstwa Edwarda Chishona i pod skrzydłami Wydawnictwa Otwartego, pokazuje nam czytelnikom, tę drugą, mniej znaną twarz Paryż

Jak podpowiada notka od wydawcy:
Edward Chisholm przyjechał do Francji, marząc o przygodzie i znalezieniu swojego miejsca w świecie. Próbując związać koniec z końcem i wybić się jako pisarz, podjął decyzję, która okazała się przełomowa: rozpoczął pracę jako pikolak – asystent kelnera – w jednej z paryskich restauracji. Po drugiej stronie kuchennych drzwi, z dala od oczu gości, poznał oblicze paryskiej gastronomii, które w niczym nie przypomina tego oficjalnego. To świat wyzysku, rywalizacji, klasowości i rasowych uprzedzeń. Świat, z którego tylko nielicznym uda się wydostać.

"Kelner w Paryżu" to która postała na podstawie własnych doświadczeń autor, co z pewnością sprawia, że przekaz trafia do czytelnika w spotęgowany sposób. Reportaż ten jest obrazem codziennego życia, ludzi pracujących w słynnych bardziej lub mniej paryskich restauracjach. Zaskoczył mnie ten kompletny brak czasu na prywatne życie i ciągły brak snu. Ponadto rasizm i ciągle powracająca obawa o to, jak znowu związać konic z końcem.

Reportaż ten zdecydowanie otwiera oczy i sprawia, że inaczej od tej chwili będziemy postrzegać miejsca znane z pięknych zdjęć paryski restauracyjny. Autor bowiem przedstawia w swojej książce to oblicze Paryża, którego normalnie nie pokazuje się turystom.

Czy polecam Wam tę książkę?

Przyznaję, że ja nie często sięgam po reportaże, ale ten konkretny naprawdę mnie zaintrygował. Nurt tej błyskotliwej fabuły wciągnął mnie bardzo szybko, że pochłaniałam stronę za stroną, niczym rasową sensację.
Cenię sobie to, że autor bez zbędnego koloryzowania przedstawia szarą rzeczywistość w tym wyidealizowanym Paryżu.

Mimo wszystko autor sprawił, że czytelnik nadal czuje ten wyjątkowy klimat jednego z najsłynniejszych miast świata.
Wracając zatem do mojego pytania, czy polecam?
Tak, polecam zdecydowanie i nie tylko pracownikom gastronomi.

Kuchnia francuska słynie z niebanalnych smaków połączonych z elegancją. Czy jednak kiedykolwiek zastanawialiśmy się, jakim kosztem jest osiągnięty ten ów najwyższy splendor?
Ile elementów się na niego składa i kto jest tym ostatnim ogniwem tuż przed podaniem naszego dania na stół.
Zapraszam Cię do świata, który pokazała nam Edward Chisholm w swojej książce "Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku".

Polecam
Zaczytana Joana




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwo Otwarte
Dziękuję za zaufanie.


Metryczka:

Tytuł: "Kelner w Paryżu. Co ukrywa stolica smaku?"

Autor: Edward Chisholm

Gatunek: Reportaż
Stron: 440

Data wydania: 27 marca 2024 r.
Moja ocena 8/10










Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.

środa, marca 06, 2024

"Klucz do Helheimu" Radosław Lewandowski

"Klucz do Helheimu" Radosław Lewandowski



Uwielbiam takie zaskoczenia.
Przyznaję, że do świata fantasy zaglądam znacznie rzadziej, niż do literatury obyczajowej. Dlatego z lekką rezerwą podeszłam do tego e-booka.

"Klucz do Helheimu" autorstwa Radosława Lewnadowskiego to moje kolejne bardzo miłe czytelnicze zaskoczenie w tym roku. Przeczytałam ją w styczniu, kiedy idealnie pasowała mi do wyzwania #loteriaczytelnicza2024 ale choroba i natłok obowiązków sprawiły że opinia powstaje teraz.
Większego znaczenia ta nie ma ponieważ powieść tak bardzo mi się spodobała, że już prześwietliłam inne tego autora.

Powieść biegnie dwutorowo, bowiem została podzielona na dwa różne wątki.
Jest cześć współczesna z wyjątkowym profesorem oraz jego drużyną. Tak na marginesie dodam, że tworzenie owej ekipy "Drużyny świętego Graala", to jeden z moich ulubionych fragmentów tej powieści.
Są również czasy średniowiecznych wikingów, które opowiadają o wyprawie dzielnych wojowników w miejsce z którego nie wrócił żaden śmiertelnik. Miejscem tym jest tytułowy Helheim, a celem wyprawy jest uratowanie syna jarla. Ciekawa postacią jest również sam z powodu swojej zmiennokształtności czystej krwi - ale więcej zdradzić nie mogę.
Ta średniowieczna część stanowi wyjątkowe tło dla wyścigu w czasach współczesnych. Profesor ze swoją drużyną pragną tylko odnaleźć magiczne "naczynie" i całkowicie nie zdają sobie sprawy, ze ich tropem podąża tajemnicza organizacją oraz agenci CIA.

Autor nie tylko zadowolił czytelnika dwoma planami czasowymi, ale wzbogacił o przygodę i tajemnicze zagadki, co mi bardzo przypadło do gustu. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o bohaterach, którym autor nie poskąpił palety barw. Z przyjemnością poznawałam drużynę z czasów współczesnych, ponieważ nie raz czekała na mnie tajemnica albo zaskakujące życiorysy. Natomiast o postaciach średniowczesnych nic już nie dodam, bo sama zmiennokształtność jarla jest już zaskakująca na wysokim poziomie.
Bohaterowie tej powieści to wyjątkowa skarbnica osobowości. Każdy z nich ma swoją czasami mroczną historię, która ewidentnie wpływał na ich wybory. 

Już na wstępie okładka pobudziła moją wyobraźnie, a potem zawartość książki sprawiła, że nie miała ochoty się od niej odrywać. Bardzo podobał mi się ten "suplement" znajdujący się na końcu książki - polecam uwadze. No i to zakończenie... ale z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, bo po takiej dawce tajemnic, zagadek i zwrotów akcji, to przecież książka nie mogła zwyczajnie się zakończyć.

Polecam zatem "Klucz do Helheimu" autorstwa Radosława Lewndowskiego, miłośnikom tego właśnie rodzaju połączeń i przeskoków w czasie. Ja ewidentnie do nich należę, ponieważ powieść sprawiła mi ogromną przyjemności i wciągnęła tak bardzo, że już sprawdziłam inne pozycje tego autora. Pójdę nawet nieco dalej, bowiem pomyślałam sobie, ze bardzo chętnie obejrzałabym film na podstawie tej powieści i z tą propozycją Was zostawiam.


Polecam
Zaczytana Joana



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Góralka Czyta
Dziękuję za zaufanie.




Metryczka:

Tytuł: "Klucz do Helheimu"
Autor: Radosław Lewandowski

Gatunek: Fantasy
Stron: 360

Data wydania: 7 marca 2024 r.
Moja ocena 8/10










Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.




piątek, marca 01, 2024

"Taką, jaka jestem" Joanna Szczybura

"Taką, jaka jestem" Joanna Szczybura

 


"Deszcz nieprzerwanie uderzał w szyby,
lało tak, jakby jutra miało nie być."


Tak zaczyna się powieść, naszej tczewskiej pisarki, która zaskoczyła mnie bardzo.
Jak wiecie, mam szczęście do debiutujących autorek/autorów no i oczywiście ich powieści.

"Taką, jaka jestem" autorstwa Joanny Szczybury i wydana pod skrzydłami wydawnictwa Prószyński i S-ka. - jest kolejnym tego przykładem.

Notka od wydawcy podpowiada:
=> Michalina – kobieta, którą porzucił narzeczony, córka sławnego ojca, zbierająca niechciane plony jego popularności. Postanawia zmienić swoje życie i wyprowadzić się do Gdańska.
=> Kuba – mężczyzna, który z dnia na dzień musiał nauczyć się być tatą wyjątkowego chłopca i samodzielnie radzić sobie z problemami wspólnego życia.
=> Maks – chłopiec ze spektrum autyzmu, złakniony ciepła i zrozumienia, który potrafi skraść serce już od pierwszego kontaktu.
Spotykają się w windzie gdańskiej kamienicy, do której wprowadza się Michalina na skutek zawirowań w swoim życiu. Los (a może poznana w pociągu wróżka Jasmina) postanawia połączyć ich wyboiste ścieżki, jednak wzajemna fascynacja rozwija się powoli, bo oboje są ostrożni, jak to kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością. Kiedy wydaje się, że wszystko jest już na najlepszej drodze do szczęśliwego zakończenia, wracają duchy przeszłości, których mieli nadzieję już nigdy nie spotkać.

Kiedy otrzymałam tę powieść, miałam mało czasu na czytanie i musiałam szybko zdecydować, czy podejmuję się patronatu nad nią. I to były jedyne rozterki, jakie zarejestrowałam, ponieważ kiedy zaczęłam czytać, to już nie miałam ochoty się od niej oderwać. Jak się zatem domyślacie, decyzja o objęciu patronatu zapadła natychmiast.

"Taką, jaka jestem" to powieść, która nie tylko umila czytelniczy czas, ale to również książka, która ma coś co ja lubię najbardziej, czyli tak zwane drugie dno. Początkowo wygląda to na gorzko zaczynającym się romans, ale im dalej w stronicowy las, tym coraz lepiej. Autorka nie tylko zaskakuje zwrotami akcji, ale zadziwia wyjątkową analizą życiowych sytuacji i osobowości swoich bohaterów.
Przyznaję, ze nie szczędzi im różnych losowych zakrętów i zawiłości, ale robi to w tak zrównoważony sposób, że im bliżej końca tym wszystko zaczyna się układać jak obraz z puli.
Kiedy natomiast na scenę wkracza Maks, czyli chłopiec ze spektrum autyzmu, czytelnik nie tylko zaczyna lubić małego bohatera, ale przekonuje się o wyjątkowej znajomości tematu pisarki.
Mogę podać tu jeszcze kilka innych przykładów na zaskakujący, jak na debiut, kunszt literacki autorki, ale nie będę odbierać Wam przyjemności odkrywania tego.

"Taką, jaka jestem" autorstwa Joanny Szczybury to do bólu życiowa historia, ale napisana tak wyjątkowo, że czytelni płynie razem z fabułą i nie ma ochoty rozstawać się z bohaterami. Z przyjemnością stwierdzam, że to właśnie ten delikatny styl autorki, połączony z głęboko nasyconymi emocjami sprawił, że mam ochotę na więcej.

Być patronem TAKIEGO debiutu pełnego refleksji, to prawdziwy zaszczyt.
Dziękuję i z przyjemnością będę wyczekiwać kolejnych powieści Pani Joanny Szczybury.

Polecam bardzo
Zaczytana Joana

BOOKIECIARNIA



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki Joanna Szczybura
Dziękuję za zaufanie.


Metryczka:

Tytuł: "Taką, jaka jestem"
Autor: Joanna Szczybura

Gatunek: Literatura obyczajowa
Stron: 328

Data wydania: 7 marca 2024 r.
Moja ocena 8/10










Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.

środa, lutego 14, 2024

"RAK' Nadia Szagdaj, Grzegorz Filarowski

"RAK' Nadia Szagdaj, Grzegorz Filarowski

 

"Niedawno spadł deszcz.
Chmury wciąż tłoczyły się na niebie, lecz coraz leniwiej i coraz bledsze. Słońce kładło miękkie światło na lekką mgiełkę unoszącą się nad ulicą. Nieme drzewa mieniły się kolorami złotych glorii..."


Tak zaczyna się powieść, która zostanie w Twojej głowie jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Zapamiętaj te pierwsze i uroczo nostalgiczne zdania, ponieważ dalej już rozprzestrzenia się RAK.


Notka od wydawcy również nie pozostawia złudzeń:
Z cichym szumem drukarka nanosiła kolejne warstwy koloru na kartkę.
Wkrótce wypluła zdjęcie, a on ujął je w dwa palce i wyprostował rękę. To był pierwszy raz, gdy spotkał się z nią „twarzą w twarz”, choć nie osobiście...
Z rogu biurka zgarnął notes z samoprzylepnymi, żółtymi kartkami. W szufladzie namacał marker. Pochwycił go w lewą dłoń i na kartce z wierzchu napisał:
„Aneta”. Odkleił ją i równo przyłożył pod wydrukowanym na kartce wizerunkiem uczestniczki marszu. Na drugiej z kolei kartce napisał enigmatycznie: „Wartość: trzydzieści cztery miliony złotych”.


Pamiętaj drogi czytelniku, że ostrzegałam, a hasło reklamujące książkę, czyli "HISTORIA, KTÓRA WYWRÓCI TEN KRAJ" idealnie oddaje jej charakter.
Czyż wielokrotnie nie słyszymy tego sloganu, iż to właśnie życie pisze najlepsze scenariusze. W tym przypadku słowo "najlepsze" niestety nie jest odpowiednie, ponieważ historia ta niesie za sobą cierpienie wielu kobiet, jak i ich bliskich.
Mimo wszystko, jest to istotny głos w walce z bezwzględnością oszustów, żerujących na ludziach złaknionych tylko bliskości i życzliwości.

Ivo Rak - tytułowy bohater, to bestia w ludzkim ciele. Wybierał na swoje ofiary tylko te kobiety, które były w trakcie lub zaraz po trudnych przejściach. Rozpracowywała je najpierw na papierze, by potem dokładnie omotać i owinąć sobie wokół palca. To jakimi metodami się posługiwał, by je wykorzystywać, jeszcze teraz sprawia, że mam gęsią skórkę.

Przyznaję, że początkowo irytował mnie ten biały podtytuł, cyt.: "Psy szczekają, karawana jedzie dalej", ponieważ miałam dziwne wrażenie, że już na początku negatywnie mnie nastawia do policji. Jakże cudownie ten podtytuł wybrzmiał w mojej głowie, po przeczytaniu ostatniego zdania. Kiedy rozsiadłam się w zadumie z przeczytaną książką i spojrzałam na całość z góry, wówczas ten biały tekst okazał się jak najbardziej na miejscu.

Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony i tak zostało do ostatniego zdania. Autorzy powieść profesjonalnie i bardzo obrazowo lawirują empatią z energetyzującym wręcz na pięciem. "RAK" to opowieść o oszuście z Tindera, a większość scen opisanych w książce pochodzi dosłownie z akt sprawy i materiałów dowodowych. Autorzy bardzo plastycznie, a wręcz namacalnie pokazują metody psychologiczne "bestii", jego plan działania i to jaki miał ogromny wpływ na oszukiwane kobiety.
Proszę tylko, nie oceniajcie tych bohaterek, ponieważ nie wiemy w jaki psychicznym stanie wówczas były i co działo się w ich głowach. Tak bardzo pragnęły w tym momencie bliskości drugiej osoby, że czasami zbyt późno zauważały, bądź nie, że są manipulowane. Jak powszechnie wiadomo, zastraszana osoba bardzo rzadko jest w stanie poprosić o pomoc i brnie dalej w czarną rozpacza, trawiona zarazą niczym RAK.

To jest trudna i momentami bardzo ciężka powieść, ale po prostu nie można przejść obok niej obojętniej. Warto poznać te momentami przerażające historie, by wiedzieć, że to dzieje się wśród nas.

Musze o tym napisać, bo uwielbiam zwracać uwagę na pracę wydawnictwa. W tym
przypadku chylę czoło i kłaniam się, ponieważ wszystko mi tutaj odpowiada. Okładka wręcz idealnie dopasowana do treści, a wspaniała czcionka i odpowiednie marginesy sprawiły, że powieść praktycznie sama się czytała. Jak wiecie jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ nie lubię kiedy literki niczym mróweczki odbierają mi wartość przekazywanej treści. No i bonusy dla czytelnika na końcu, który po takim przekazie, automatycznie ma ochotę na zgłębianie wiedzy.

Brawo!
Panie Grzegorzu dziękuję, że odważył się Pan przekazać światu ogromny kawałek swojej prywatności. Pani Nadio dziękuję, że wsparła Pani swoim kunsztem ten projekt. Drogie wydawnictwo, dziękuję za odpowiednią oprawę dla tej ważnej treści.
Przekazaliście w bardzo profesjonalny sposób, ten wyjątkowo trudny temat, któremu ogromnej dramaturgii dodaje fakt, że napisało go życie.
Pani Nadio, Panie Grzegorzu i Szanowne Wydawnictwo, dziękuję.


Pozdrawiam

Zaczytana Joana




Metryczka:

Tytuł: "RAK"
Autor: Nadia Szagdaj, Grzegorz Filarowski

Gatunek: Kryminał, sensacja
Stron: 480

Data wydania: 26 października 2023 r.
Moja ocena 8/10









Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.

poniedziałek, lutego 12, 2024

"YELLOWFACE" Rebecca F. Kuang

"YELLOWFACE" Rebecca F. Kuang

Tej książki nie miałam w swoich czytelniczych planach, ale jak to w życiu bywa pojawiła się drobna ich korekta. Od stycznie tego roku biorę udział w spotkaniach Klubu Czułej Czytelniczki. Widzimy się online w ostatni czwartek miesiąca i rozmawiamy o konkretnej książce.
"YELLOWFACE" autorstwa Pani Rebecci F. Kuang była właśnie naszym zadaniem czytelniczym na styczeń 2024 r.

Notka od wydawcy podpowiada:
Zaczyna się od niespodziewanej śmierci. A później napięcie rośnie dosłownie odbierając oddech, aż do finału, który zaciska się na gardle niczym pętla. Finału, w którym katharsis przeplata się ze stadium szaleństwa a my, nawet poznawszy całą historię, nadal nie jesteśmy pewni, kto jest ofiarą a kto czarnym charakterem. A może, jak w życiu, w tej historii nie ma czarnych charakterów i niewinnych ofiar. Może są tylko mniej lub bardziej zdeterminowane postaci. Ludzie w różnym stopniu zanurzeni w szambie wyścigu po sukces i z nierówną furią obrzuceni błotem przez "opinię publiczną".
"Yellowface" pokazuje rynek wydawniczy, działanie social mediów i drogę do spełniania marzeń od strony, której nigdy nie chcielibyście oglądać. A jednak nie odłożycie tej książki, dopóki nie przeczytacie ostatniej strony.

Moje uczucia podczas lektury mieszały się i zawładnął mną dosłownie cały ich wachlarz. Główna bohaterka odrobinę mnie irytowała ponieważ wszystkie jej trudności i zawiłe sytuacje powstały z jednej niefortunnej decyzji, którą sama podjęła i wprowadziła w plan.

Autorka przy wykorzystaniu oczywiście swojej bohaterki, przeprowadziła nas
czytelników przez meandry procesu wydawniczego. Z przyjemnością zerknęłam do wydawniczego świata od kuchni, ale raczej nic zaskakującego tutaj nie znalazła. 
Autorka wykreowała wyjątkową bohaterkę i namaściła ją niezwykłą wiarą w samą siebie, co było naprawdę zaskakującym doświadczeniem. Pani Rebecca zafundowała nam czytelnikom wyjątkowy obraz psychologiczny i to było zaskakująco ciekawe.

Uważa, że powieść ta jest idealna do omawiania jej w czytelniczym klubie, ponieważ każdy znajduję w niej zupełnie coś innego.
Miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w omawianiu tej powieści na spotkaniu Klubu Czułej Czytelniczy i uwierzcie mi to było WSPANIAŁE doświadczenie.

Każda nas dostrzegła co innego i chyba to najbardziej mi się podobało - słuchanie tego jak każda z nas inaczej odbierała powieść.
Polecam Wam Czytelnicze Kluby Książki bo to wyjątkowe doświadczenie.

My widzimy się już w ostatni wtorek lutego i w tym miesiącu będziemy omawiać wyjątkową powieść czyli "KRADZIEŻ" autorstwa Pani Ann-Helén Laestadius



Pozdrawiam

Zaczytana Joana




Metryczka:


Tytuł: "YELLOWFACE"
Autor: Rebecca F. Kuang

Gatunek: Literatura piękna
Stron: 429

Data wydania: 27 września 2023 r.
Moja ocena 7/10









Z przyjemnością przeczytam Wasze opinie
na temat tej książki.
Jeśli jednak nie czytaliście jej jeszcze, to mam nadzieję, 
że moja opinia pomoże Wam w wyborze kolejnej lektury.

Copyright © 2016 Epilog - zaczytana Joana , Blogger