29 kwietnia 2015

"Nikt nie widział, nikt nie słyszał..." Małgorzata Warda






Tytuł: "Nikt nie widział, nikt nie słyszał..."
Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: Październik 2010
Liczba stron: 396

Moja ocena: 7/10
 
 
 
 
 
Od dłuższego już czasu staram się sprostać swojemu własnemu wyzwaniu i częściej czytać dzieła polskich autorów. Tym razem sięgnęłam po książkę Małgorzaty Wardy pod tytułem „Nikt nie widział, nikt nie słyszał”. No i stało się, bowiem po raz pierwszy ciężko jest mi użyć moich dwóch ulubionych słów „rewelacyjna” czy „wspaniała” do opisania książki, mimo że pozycja jest na 100% godna uwagi.

 Powieść Pani Małgorzaty to historia trzech kobiet, które na pozór nic ze sobą nie łączy, ale jednak każda kolejna przeczytana strona zaczyna przedstawić odmienny obraz.
LENA, jeszcze jako mała dziewczynka traci w niewyjaśnionych okolicznościach swoją ukochaną sześcioletnią siostrę Sarę. Incydent ten ma oczywiście ogromu wpływ na jej dorosłe życie.
AGNIESZKA to z kolei młoda polka na stałe mieszkająca we Francji, której dorosłe życie również przeplatają cienie z dzieciństwa.
Natomiast MONIKA to ofiara psychopaty, który przez wiele lat przetrzymywał ją w piwnicy, gdzie dorastała bez kontaktu z otoczeniem zewnętrznym.

Trzy różne kobiety, trzy różne historie i uporczywie powracające pytanie: Czy zagadka zaginięcia Sary się wyjaśni? No i oczywiście czy będzie nią któraś z bohaterek?
Ja cały czas intensywnie szukałam małej Sary, chciałam ubiec fakty, znaleźć coś czego nie zauważyła policja no i przechytrzyć autorkę, która misternie krok po kroku podsuwała wydawało by się proste rozwiązanie zagadki. W pewnym momencie byłam nawet zła na nią, że jest taka przewidywalna no i kolejny raz nie posłuchałam swojej intuicji, która podpowiadała mi zupełnie inne rozwiązanie. Oczywiście Pani Małgorzacie cudownie udało się mnie zwieść, bowiem gdy już wydawało mi się że wszystko wiem nagle okazało się że jestem jednak na złym tropie. 

Lektury tej na pewno nie można zaliczyć do lekkiej i przyjemnej bowiem porusza bardzo ciężki temat jakim są porwania małych dzieci. Ponad to bohaterki tej książki to nie są super postacie, wyidealizowane czy cukierkowe. Mają swoje wady i zalety co powoduje, że czytamy o nich jak o kimś z sąsiedztwa i automatycznie stają się bardziej wiarygodne. Jest to powieść z pewnością pełna emocji, które jeszcze długo pozostają w nas i nie sposób przestać o niej myśleć przez następnych kilka dni po odłożeniu książki ponownie na półkę.
 
Polecam powieść Małgorzaty Wardy pt. „Nikt nie wiedział, nikt nie słyszał...”, ponieważ na 100 % jest to pozycja godna uwagi, ale też ostrzegam to nie jest lektura lekka lecz poruszająca bardzo ważny temat. Rodzice - warto sięgnąć po tę książkę, tak na wszelki wypadek, żeby mieć oczy szeroko otwarte i zawsze dmuchać na zimne. Natomiast nie rodzice znajdą w niej bardzo ciekawą historię, która niestety może zdarzyć się nawet w najbliższym otoczeniu i ta świadomość właśnie wielokrotnie zmraża podczas czytania.


Książka brała udział w wyzwaniu czytelniczym „Pod hasłem” i „Z półki”
 
 
Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana

28 kwietnia 2015

Konkurs - Rozdawajka


 
 
KONKURS
ROZDAWAJKA
 

Organizator: Kwiatusia
Zasady: TUTAJ 
 
 
 
 Właśnie natknęłam się na nowy KONKURS organizowany przez kwiatusię do którego z przyjemnością się zgłosiłam.
 
Zasady - trzeba odpowiedzieć na pytanie:
 
Czy czytałaś / czytałeś już książki Danielle Steel? 
(jeśli tak, to możesz podać tytuł)
 
Ja oczywiście czytałam książki Daniel Steel dlatego zgłaszam ostatnią, którą trzymałam w ręku, czyli "Dom przy Hope Street" a mój komentarz do niej TUTAJ
 
 
 
 
Trzymajcie kciuki
Zaczytana Joana
 
 

"Dom przy Hope Street" Danielle Steel




Tytuł: "Dom przy Hope Street"
Autor: Danielle Steel
Wydawnictwo: Świat Ksiązki
Data wydania: 2001
Liczba stron: 208

Moja ocena: 7/10






Sięgnęłam po tę książkę z dwóch powodów, po pierwsze pasowała idealnie do moich wyzwań czytelniczych „Pod hasłem” i „Z półki". Po drugie książki Daniele Steel to swego rodzaju sentymentalny powrót do czasów Joanny nastolatki. Kiedyś bowiem przyszedł taki moment, gdy znudziły mi się już książki dla dzieci czy młodszej młodzieży i wtedy sięgnęłam do biblioteczki mojej mamy, gdzie Daniel Stell królowała. Zatem można śmiało powiedzieć, że jej powieści to był mój krok w dorosłą literaturę a kunszt literacki tej autorki tylko pogłębił moją miłość do książek.

„Dom przy Hope Street” to historia bardzo szczęśliwej siedmioosobowej rodziny. Lizy i Jack Sutherlandowie, małżonkowie z osiemnastoletnim stażem, piątką wspaniałych dzieci oraz świetnie prosperującą kancelarią prawnicza, wiodą wręcz usłane różami życie. Zatem obraz przepięknego świątecznego poranka nawet w najmniejszym stopniu nie przygotowuje nas do nadchodzącej tragedii. Życie Lizy nagle staje do góry nogami i w oka mgnieniu traci ukochanego męża, wspaniałego ojca swoich dzieci, utalentowanego partnera w biznesie no i największego przyjaciela. Jak by tego było mało, życie postanawia nie szczędzić jej kolejnych ciosów a tragedia jaką przeżywają dzieci rozrywa wręcz serce i łzy same cisną się do oczu.

 To wszystko, to zaledwie pierwsze dwa rozdziały tej powieści, więc nawet w najmniejszym stopniu nie zdradziłam jej puenty. „Dom przy Hope Street” to niezwykle wzruszająca historia o miłości, ogromnym żalu i próbie powrotu do tzw. normalnego życie. Natomiast kunszt literacki Pani Danielle Steel sprawia, że gdzieś umyka nam świadomość, iż to tylko fikcja literacka. Tak od razu na pierwszych stronach, bez wstępu i przygotowania żal wręcz rozrywa serce a szloch i łzy zaciskają gardło, jakby to była historia najbliższych nam osób. Na szczęście i jak to zwykle po burzy bywa, wylania się powoli słońce, które zaczyna rozgrzewać stargane emocjami serce.

 To był mój powrót do książek tej autorki po długim czasie i nie wiem jak ona to robi, że każda jej powieść wręcz miota uczuciami. Polecam zatem bardzo tę pozycję ale jednocześnie ostrzegam żeby nie zasiadać do niej bez chusteczek w ręku.
 
Zaczytana Joana
 
 

27 kwietnia 2015

"Pod hasłem" - Kwiecień


Wyzwanie czytelnicze "Pod hasłem"

Kwiecień 2014





Z przyjemnością kontynuuję moje ulubione wyzwanie czytelnicze "Pod hasłem".
Każdego 1-ego dnia miesiąca Ejotek na swoim blogu umieszcza NOWE hasło a ja czytam związane z nim książki.

Wiem że do końca kwietnia jeszcz kilka dni ale wiem też że już żadnej cegły nie dam rady przeczytać, dlatego poniżej moje podsumowanie.

Moja statystyka:

STYCZEŃ - hasło to: "Polskie dwa-tysiące-czternastki" - do tego hasła zaliczają się nowości z 2014 roku polskich autorów. Ja do stycznia zaliczam: 

LUTY - hasło to: "Dekady" - mnie przypadły książki z rocznika 2014:

MARZEC - hasło to: "7 zmysłów i kłapanie dziobem", czyli zmysły w tytule lub dźwięki wydawane przez ludzi i zwierzęta
 
KWIECIEŃ - hasło to: "Podaj cegłę, czyli 400+", czytam książki, której mają minimum 400 stron.
12. "Zimowa opowieść" Mark Helprin
 

25 kwietnia 2015

Trylogia Czasu - Kerstin Gier





TRYLOGIA CZASU Kerstin Gier
Trzy tomy
1. „Czerwień Rubinu”
2. „Błękit Szafiru”
3. „Zieleń Szmaragdu”

     Miałam to szczęście, że pierwszy tom trylogii czasu autorstwa Kerstin Gier, wpadł mi w ręce, gdy na rynku były już wszystkie trzy. „Czerwień Rubinu” wciągnął mnie już na pierwszych swych stronach na tyle, że od razu kupiłam „Błękit szafiru” i „Zieleń Szmaragdu”. Słusznie obawiałam się, iż skończę pierwszy tom z tak ogromnym zaciekawieniem, że natychmiast sięgnę po drugi i trzeci! Właśnie skończyłam czytać „Zieleń Szmaragdu” i właściwie nie pamiętam odstępu czasu pomiędzy nimi, tylko urocze tytuły każdego z tomów, przypominały mi, że to jedna całość w trzech odcinkach. 

     Przygody Gwendolyn Shephard przepełnione są podróżami w przeszłość, ponieważ pochodzi ona z rodziny, w której niektórzy jej członkowie posiadają gen przenoszenia się w czasie. Początkowo Gwendolyn żyje w cieniu swojej pięknej i bardzo utalentowanej kuzynki Charlotty, która od dzieciństwa wychowywana jest na podróżniczkę w czasie. Dodatkowe napięcie między kuzynkami powoduje pojawienie się Gideona de Villiers, przystojnego dziewiętnastolatka i również podróżnika w czasie.

     Tak na marginesie tylko dodam, że mnie osobiście BARDZO podobały się oryginalne imiona bohaterów, które nadały dodatkowego uroku tej trylogii [Gwendolyn, Gedeon, Lady Arista, Glenda, Xemerius, Falk, Miro]. Przepiękna szata graficzna również przyciąga wzrok i jest wspaniałym uzupełnieniem zawartości.

     Bardzo się cieszę, że niespodziewanie doświadczyłam spotkania z bohaterami trylogii czasu. Podróże w przeszłość sprawiły mi ogromną przyjemność, natomiast rozwijająca się miłość między dwojgiem bohaterów dostarczyła mi dreszczyku emocji. Ponadto dowcip w duecie z bezbłędnymi dialogami sprawiły, że miejscami uśmiałam się do łez, poniżej przedsmak.

"Gdyby to był film, na końcu czarnym charakterem okazałby się ten, po którym najmniej się tego można było spodziewać. Ale ponieważ to nie jest film, stawiam na tego gościa, który cię dusił"
 
Książka skierowana jest głównie do młodzieży ale zważywszy na wszystkie powyższe moje argumenty z czystym sumieniem polecam tę trylogię każdemu

Pozdrawiam
Zaczytana Joana

Ps.
Właśnie ta trylogia spowodowała że zaczęłam wyłapywać ciekawe imiona w czytanych przeze mnie książkach. Wyniki mojego śledztwa będziecie mogli niedługo podejrzeć w zakładce IMIENNIK nad którą obecnie pracuję. Nazwa zakładki też jeszcze robocza ale może już tak zostanie :-)




"Cukiernia pod Amorem" Małgorzata Gutowska Adamczyk

 Miałam to szczęście, że jak wzięłam tę serie do ręki to były już wszystkie tomy na rynku, zatem ja nie będę oceniać każdej części osobno.

„Cukiernia pod Amorem” to wspaniała historia trzech rodzin, których losy cudownie się ze sobą przeplatały na tle burzliwej historii naszego kraju. Czytałam wszystkie trzy tomy z zapartym tchem i do późnych godzin nocnych. Za każdym razem, gdy w końcu moje obowiązki pozwoliły mi usiąść wygodnie z kubkiem pysznej kawy i kawałeczkiem pachnącego ciasta oraz tomem „Cukierni pod Amorem”, miałam wrażenie że spotykam się z najbliższymi przyjaciółmi. Ponadto „spotkania” te wzbogacone były o dreszczyk emocji związany z tajemniczym pierścieniem, intrygami oraz przeróżnie zakończonymi historiami życiowymi i miłosnymi bohaterów. 

 Po zakończeniu ostatniego tomu ogarnęło mnie uczcie pustki, jakie nas dopada, gdy machamy na pożegnanie naszym przyjaciołom siedzącym w ciężarówce z napisem „przeprowadzki”. Pozostaje tylko nadzieja, że Pani Małgorzata zaoferuje mi bilet podróżny w postaci kolejnego tomu, umożliwiając jednocześnie ponowne ich spotkanie.

Gorąco polecam trzytomową powieść „Cukiernia pod Amorem” i gwarantuję, że zyskacie nowych przyjaciół, których losy nie pozostaną wam obojętne. Natomiast, gdy nie chcecie machać ręką z pustką w sercu na pożegnanie przyjaciół w znikającej ciężarówce z napisem
„przeprowadzki” to lepiej dla was nie zaglądajcie do Cukierni pod Amorem.

„Cukiernia po Amorem” Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Trzy tomy
1. Zajezierscy
2. Cieślakowie
3. Hryciowie



Tom nr 1 - "Zajezierscy"
Wydawnictwo: Nasz Księgarnia
Data wydania: Kwiecień 2010
Liczba stron: 472

Tom nr 2 - "Cieślakowie"
Wydawnictwo: Nasz Księgarnia
Data wydania: Październik 2010
Liczba stron: 472

Tom nr 3 - "Hryciowie"
Wydawnictwo: Nasz Księgarnia
Data wydania: Październik 2011
Liczba stron: 520

Moja ocena 8/10
  
Polecam tę Sagę również jako IDEALNY prezent urodzinowy, świąteczny bądź bez okazji.
Moja mama była oczarowana.

 Pozdrawiam
Joana

22 kwietnia 2015

Kot w worku

Żródło: www.woblink.com
KOT w worku

Wczoraj brałam udział w akcji "Kot w worku" organizowanej przez Woblink.
 
Polegało to na tym, że kupiłam kota w worku czyli e-book'a za 11,90 pln nie znając jego tytułu ani autora.
 
Dzisiaj o godzinie 9-ej dowiedziałam się co to za książka i mogłam już ściągnąć właściwego e-book'a.
 
Polecam - Super fajna zabawa!
Pojawił się dreszczyk emocji i ponad to Zespół Woblink w podziękowaniu za zaufanie przesłał mi dodatkowo kod rabatowy. Oczywiście od razu skorzystałam z okazji i kupiłam drugą książkę. Zatem zyskałam dwukrotnie bo miałam świetna zabawę i dzisiaj jestem posiadaczem dwóch książek w cenie jednej.
 
Zerknijcie na moje nabytki:
 
1. Kotem w worku, okazała się książka Pana Douglas'a Lain "Mężczyzna ze Stumilowego lasu"


Zródło: www.woblink.com
 
 
2. Za kod rabatowy, kupiłam "Dziennik" Anne Frank
 
Źródło: www.woblink.com
 
 
 
Polecam wam taką zabawę, bo ja miałam wczoraj udany wieczór z dodatkową niespodzianką dzisiaj o 9-ej.
 
Zaczytana Joana
 




21 kwietnia 2015

Book Up! - Magazyn o książkach - Nr 1

Źródło: www.woblink.com

 
 
BOOK UP!
Pobudzamy do czytania
 
 
Nowy bezpłatny cyfrowy
miesięcznik o książkach i kulturze.


Numer: 1 - Kwiecień/Maj 2015
Wydawnictwo: Woblink
Format: EPUB, MOBI

Moja ocena 10/10




Opis z woblink:
Magazyn „Book Up!” jest wspólną inicjatywą księgarni e-bookowej Woblink.com oraz serwisu Lubimyczytać.pl. Czasopismo jest bezpłatne, dostępne w sieci i wybranych kanałach dystrybucji. Miesięcznik zawiera zestawienie nowości i zapowiedzi książkowych, recenzje, unikalne wywiady, informacje o wydarzeniach i rabaty do polskich e-sklepów. „Book Up!” jest dostępny we wszystkich formatach popularnych dla prasy cyfrowej – EPUB, MOBI i PDF. Przejdź do strony magazynu: http://woblink.com/pl/bookup
 
Moje wrażenia
Zafascynował mnie dosłownie cały magazyn, strona po stronie została przeze mnie dosłownie połknięta. W szczególności zwróciłam uwagę na poniższe kolumny:
- Książkowy rozkład jazdy,
- Nas pobudza,
- Zestawienie TOP
Dlaczego zwłaszcza te - staram się śledzić aktualności książkowe, ale czasami w natłoku nowości które mnie zainteresowały, niektóre z pozycji mi umknęły po kilku dniach. Book Up! pomógł mi jak swego rodzaju ściąga, wrócić do książek które chciałam przeczytać.
Polecam też kolumnę "Dla promocjożerców", gdzie znaleźć można rabaty do e-sklepów.
Polecam!
 
Zaczytana Joana
 
 

20 kwietnia 2015

Światowy Dzień Książki


 
W tym tygodniu obchodzimy cudowne święto
 
Światowy Dzień Książki
i Praw Autorskich
 
23 Kwietnia
 
Święto organizowane przez UNESCO, które co roku wyznacza również
 
UWAGA za rok czyli
 
23 kwietnia 2016
 
Światową Stolicą Książki będzie
 
WROCŁAW


Po więcej informacji odsyłam do źródła: WIKIPEDIA

Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana

16 kwietnia 2015

Wygraj książkę! 2

 
Wygraj książkę! 2
 
Kolejny konkurs organizowany przez
 
do którego z przyjemnością się zgłosiłam
 
 


Do wygrania tym razem:
 
"My" David Nicholls
 
 
Życzcie mi powodzenia
 
Zaczytana Joana
 
 
 

Stosik wirtualny - JOANNA - Kwiecień

Dzisiaj przedstawiam mój

wirtualny "STOSIK"

 

Powstał po to by zrealizować moja własne wyzwanie
„Joanna”
 

  
 

 
Dla nie wtajemniczonych przypomnę tylko, że ponieważ bardzo lubię swój imię więc postanowiłam przeczytać książki napisane przez Joanne lub z Joanną w tytule.
Szczegóły TUTAJ
 
No i oto moje zakupy aby kontynuować wyzwanie:


  1. "Matki, żony, czarownice" Joanna Miszczuk
  2. "Zalotnice i wiedźmy" Joanna Miszczuk
  3. "Córki swoich matek" Joanna Miszczuk
  4. "Dwie miłości" Joanna Neil
  5. "Skarby" Joanna Gromek - Illg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A może ktoś z WAS ma dla mnie ciekawe propozycję dotyczące książek z moim imieniem w tytule bądź napisanych przez Joannę
 
Czekam na propozycje
 
 
Zaczytana Joana
 
 

 

 .

15 kwietnia 2015

"Smak miodu" Salwa an Nu'ajmi


Tytuł: "SMAK MIODU"
Autor: Salwa an Nu'ajmi
Wydawnictwo:
Data wydania:
Liczba stron:

Moja ocena: 3/10



Pierwsze słowa jakie przyszły mi na myśl po przeczytaniu tej historii to „nie oceniaj książki po okładce” i … to chyba już wszystko. Drogi czytelniku zatem nie oceniaj książki po okładce i nie spodziewaj się tak zmysłowej i subtelnej zawartości książki jaką zapowiada jej okładka.

Sięgnęłam po „Smak miodu” autorstwa Salwa an-Nu’ajmi, ponieważ zaintrygowało mnie zdanie reklamujące tę powieść. To podobno książka oficjalnie wyklęta w krajach arabskich, bo traktuje o seksie, rozpala emocje i wyobraźnie. Główna bohaterka ma nietypowe hobby, które sprawia że zaproponowano jej napisanie referatu o starych arabskich księgach erotycznych. Jej doświadczenie w tej dziedzinie oraz znajomość erotycznych traktatów ma być zapowiedzią subtelnej i mocnej jednocześnie powieści przesiąkniętej seksem.

Zapowiadało się bardzo interesująco bo przecież sam fakt że to o seksie w świecie arabskim już brzmi intrygująco. Niestety książka jest po prostu NUDNA i nie polecam jej nikomu. Natomiast tym, którzy tak jak ja sami chcą wyrobić sobie zdanie i nie zrażają się negatywnymi komentarzami, od razu i zawczasu piszę „a nie mówiłam”.
Mimo wszystko daję tej książce aż 3 punkty. Dlaczego aż tyle, bo cudownie zmysłowa okładka zasługuje na 1 punkt, podobnie jak jej uroczy tytuł zapracował na kolejny. No i trzeci przyznaje za „mistrzostwo” pisarskie, bo trzeba nie lada wysiłku żeby stworzyć zawartość, która nie ma nic wspólnego zarówno z okładką jak i tytułem książki.



Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym „Pod Hasłem”


Zaczytana Joana

Stosik - START !!!

"STOSIK"
 
Oficjalne zaczynam moją ulubioną serię "STOSIK", którą do tej pory podglądałam na innych blogach książkowych.
 
 
 
Cofnęłam się odrobinkę w czasie i pierwszy post z tej serii pozwalam sobie zacząć od mojego stosika URODZINOWEGO.
 
 

 
 



Zatem od pierwszej u dołu zdjęcia:
  1. "Bosonoga królowa" Ildefonso Falcones,
  2. "Smak pestek jabłek" Katharina Hagena,
  3. "Ulotna doskonałość" Gianrico Carofiglio,
  4. "Kobiety i władza" Magdalena Środa,
  5. "Sto imion" Cecelia Ahern,
  6. "Telefon od anioła" Guillaume Musso,
  7. "Drzewo migdałowe" Michelle Cohen Corasanti,
  8. "Apetyt" Philip Kazan,

Zaczytana Joana
 

14 kwietnia 2015

"Zaklinacz czasu" Mitch Albom


Tytuł: "ZAKLINACZ CZASU"
Autor: Mitch Albom
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: Styczeń 2014
Liczba stron: 288


Moja ocena: 8/10



Na początku trochę mi się dłużyło, potem zastanawiałam się do czego autor zmierza, by w końcu zaczytać się w tej przedziwnej powieści z zaciekawieniem.

„Zaklinacz czasu” to na początku trzy różne opowieści które płyną swoim odrębnym korytem ale od samego początku czytelnik ma nieodparte wrażenie, że zmierzają one ku wspólnemu zakończeniu. Jedna z nich opowiada o człowieku żyjącym w epoce wieży Babel, który obsesyjnie próbuje odnaleźć sposób na zmierzenie czasu. Natomiast dwie pozostałe żyją współcześnie i każda z tych postaci chce coś od czasu, jedna chce go wydłużyć a druga zatrzymać.

To naprawdę niesamowita książka i skłania ku przemyśleniom nad czasem, jaki nam dano. Udowadnia też że to, co nieuniknione i tak nadejdzie, choćbyśmy nie wiem jak bardzo starali się tego uniknąć. Dlatego właśnie należy cieszyć się każdą sekunda danego nam czasu i tak książka idealnie pokazuje jak warto go cenić.

Polecam szczerze tę fascynująca refleksję nad czasem a wartka i pełna napięcia akcja to dodatkowy prezent od autora, który sprawia że nie można od książki się oderwać. Polecam!

 Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym „Pod hasłem”.
 
Zaczytana Joana

"Wracajmy do domu" Lisa Scottoline


Tytuł: "WRACAJMY DO DOMU"
Autor: Lisa Scottoline
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: Lipiec 2014
Liczba stron: 512

Moja ocena: 6/10


 
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Lisy Scottoline i niestety stwierdzam że nie umieszczę tej pozycji na półce mich ulubionych. Lubię powieści obyczajowe i nie skreślam tej książki tak diametralnie, po prostu w tej chwili to nie czas dla mnie i dla niej.

„Wracajmy do domu” to opowieść o Jill Farrow do której niespodziewania powraca życie za którym zamknęła już drzwi. Po śmierci ex-męża pasierbica Abby zwraca się do Jill o pomoc w odszukaniu mordercy taty ale na nieszczęście dla obu Pań tylko one wierzą w wersję ewentualnego morderstwa. W Jill budzi się oczywiście instynkt macierzyński i postanawia za wszelką ceną pomóc Abby, jednocześnie zaniedbując swoją rodzinę.

Wątek obyczajowy tej powieści z pewnością skłania ku przemyśleniom ale niestety mnie trochę znudził powolny rozwój sytuacji, przynajmniej przez pierwszych 300 stron. Potem akcja troszkę się rozwija a nawet przez ostatnie 100 stron mknie galopem ale niestety jak dla mnie 100 z 500 stron to trochę za mało. To są oczywiście tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucia i nie neguję tego że komuś może się ten typ literatury podobać.



Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym „Pod Hasłem”
 
Zaczytana Joana
 
 

13 kwietnia 2015

"DAWCA" Lois Lowry


Tytuł: "DAWCA"
Autor: Lois Lowry
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: Sierpień 2014
liczba stron: 296

Moja ocena: 8/10


 
Do tej pory myślałam, że nie przepadam za literaturą science fiction, zwłaszcza typu dystopia ale ta powieść mnie porwała. Przylgnęłam do niej wieczorem i z bólem zamknęłam ostatnią stronę nad ranem.

„Dawca” to opowieść o społeczności w przyszłości wręcz idealnej w której nie ma konfliktów i przemocy a wszyscy jej członkowie są posłuszni, obowiązkowi i tacy sami. Nikt nie zadaje zbędnych pytań, nie podejmuje decyzji ani wyborów bo o wszystkim postanawia rada starszych oraz wszechwładny regulamin. Specjalne kobiety rodzą idealne dzieci, które potem przydzielane są idealnym komórkom rodzinnym. Każdej takiej komórce przysługuje jeden chłopiec i jedna dziewczynka. Podobnie praca i partner życiowy, też przydzielane są odgórnie. Wszystko odbywa się jakby mechanicznie i bez uczuć ale zgodnie z regulaminem.

W jednej z takich jednostek rodzinnych znajduje się główny bohater czyli jedenastoletni chłopiec Jonasz. Oczekuje on na ceremonię dwunastolatków – swego rodzaju wstęp do dorosłości, ponieważ w tym momencie jest określana jego rola w społeczeństwie. Chłopiec okazuje się być wyjątkowym i trafia na szkolenie do starca, tytułowego dawcy, które ma przygotować Jonasza na swego następcę. Ogromnym zaskoczeniem dla Jonasza już na samym początku była ilość książek w pokoju Dawcy. Do tej pory znał tylko jedną książkę jaką wolno było im posiadać, czyli oczywiście regulamin. Samo szkolenie polega natomiast na przykazywaniu pamięci o tym co było w przeszłości, z czego ludzkość zrezygnowała bądź od czego uciekła. Tak zaczyna się przygoda Jonasza z uczuciami, kolorami i zapachem o którego istnieniu do tej pory nie wiedział.  Chłopiec musi też poznać to przed czym ludzkość schroniła się w tym idealnie szarym i bezdusznym świecie, czyli ból i cierpienie spowodowany przez wojny i przestępczość.

Zarówno starzec jak i chłopiec serwują czytelnikowi niesamowitą podróż, ponieważ nauka Jonasza przynosi ogromną satysfakcję w takim samym stopniu jemu jak i czytelnikowi.  Natomiast kunszt literacki autorki, wyśmienicie podaje nam jak by na tacy, idealny świat chłopca tylko po to żeby krok po kroku udowodnić że nie do końca nim jest.

Zakończenie zaskoczyło mnie przede wszystkim dlatego, że tak szybko nadeszło. Niestety zostawiło też pewien niedosyt, ponieważ po tak intensywnej nauce pełnej emocji i uczuć oczekiwałam swego rodzaju kulminacji. Natomiast zakończenie pozostaje w pewien sposób otwarte lub też do dowolnej interpretacji. No i jeśli nie jest to brama do kontynuacji w postaci tomu numer dwa to takiemu zakończeniu stanowczo mówię nie, ponieważ nie mogę przestać myśleć o Jonaszu i jego świecie.

Polecam tę książkę dosłownie każdemu.
 

Książka bierze udział w wyzwaniu czytelniczym „Pod hasłem”.

Zaczytana Joana

Konkurs - Recenzje Ami - decyzja


DECYZJA ZAPADŁA

 
Do konkursu Ami zgłosiłam mój komentarz do książki
 
 
 

Dlaczego ten komentarz

 
To było dla mnie bardzo trudne zadanie. Czytałam, czytałam i nie mogłam zdecydować, który mój epilog tu umieścić. Zdecydowałam w końcu że wybiorę ten, który po ponownym jego przeczytaniu automatycznie obudził we mnie wszystkie uczucia i wrażenia związane z czytaniem owej książki. Zatem nie wiem czy napisany jest najlepiej ale wiem z pewnością, że po ponownym jego przeczytaniu obudziło się we mnie wszystko to, co wtedy czułam i widziałam oczami wyobraźni trzymając jakiś czas temu tę książkę w ręku.
 
 
Trzymajcie kciuki
Zaczytana Joana
 
 
 

"JOANNA" - lista lektur

Wyzwanie "Joanna" ogłoszonym jest przeze mnie i dla mnie samej, dlatego też postanawiam na liście lektur umieścić książki, które niedawno przeczytałam. Było to przed ogłoszeniem wyzwania ale powieści te są tak urocze, że nie można o nich nie wspomnieć

 
Zatem przedstawiam poniżej listę książek które miałam przyjemność przeczytać i jednogłośnie zaliczam je do wyzwania.
 
 

A. "JOANNA" jako imię autorki książki:
  1. Joanne Harris "Czekolada"
  2. Joanne Harris "Brzoskwinie dla księdza proboszcza"
  3. Joanna Jax "Dziedzictwo von Becków"


B. "JOANNA" w tytule książki:
    Lektur jeszcze brak

"Gwiazd naszych wina" John Green


Tytuł: "Gwiad naszych wina:
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: czerwiec 2014
Liczba stron: 320

Moja ocena: 10/10


 
Dwa dni tylko minęły, 312 stron tylko przekartkowałam, dwie noce tylko nie przespałam, jedną książkę tylko przeczytałam i życie przeszło na inny wyższy poziom. Tak John Green ze swoją książką wtargnął wręcz do mojego świata i dziękuję mu za to, że uświadomił mi jeszcze bardziej to co tak naprawdę już wiedziałam.

„Gwiazd naszych wina” to opowieść o trójce przyjaciół, których połączyła walka o przetrwanie, walka o każdy następny krok, walka o każdy oddech i każde możliwe spojrzenie. Główna bohaterka Hazel ma raka tarczycy z przerzutami do płuc, Agustus przez raka stracił nogę, natomiast Isaak wzrok. W takich okolicznościach poznajemy tych troje nastolatków, a każda następna strona to nie tylko walka z chorobą ale i ze wszystkimi młodzieńczymi problemami.

Ogromny optymizm, pozytywne nastawienie do świata i dystans do choroby pozwala przetrwać te najcięższe chwile. Nie chcą, by się nad nimi litować tylko pragną przeżyć jak najlepiej ten czas który im pozostał. Pragną spełniać swoje marzenia, przyjaźnić się, kochać i być kochanymi. Natomiast zdystansowane i żartobliwe albo i wręcz ironiczne potraktowanie raka przez tych troje całkowicie mnie rozbroiło, a całej powieści nadało niesamowitej lekkości. Hazel mówiła o sobie, cyt. „Osoba Profesjonalnie Chora”, natomiast o niespodziankach, które otrzymywała „bonusy rakowe” lub „uboczne efekty umierania”.

Jest jeszcze druga strona – czyli rozpacz i walka rodziców o każdy dzień życia swojego dziecka. Dla mnie właśnie momentem przełomowym były słowa mamy Hazel, które sprawiły że zaczęłam tę książkę czytać z innej – mojej perspektywy. W chwili słabości, obawiając się że traci swoje dziecko i przegrywa walkę z rakiem powiedziała ona cyt.: „... nie będę już mamą..” – tak mną to wstrząsnęło i poruszyło do głębi, że oczywiście łzy mi poleciały automatycznie. Jednak zaraz po chwili uświadomiłam sobie, że ja na szczęście nie tylko byłam ale i jestem oraz mam zamiar nadal być mamą pięknej i cudownej córeczki. Dlaczego o tym wspominam, bo właśnie tak podeszłam do tej niesamowitej powieści i wyciągnęłam z niej wszystko co pozytywne.

Przepłakałam jeszcze kilka momentów ale po zamknięciu ostatniej strony zaczął się natłok samych pozytywnych myśli. Warto albo i nawet trzeba cieszyć się tym co mamy i czerpać całymi garściami z tego co nam życie przyniesie. Nastawiłam się na super książkę, mimo wszystko utrzymaną jednak w melodramatycznym tonie, a to co otrzymałam całkowicie mnie zaskoczyło i dało ogromną dawkę pozytywnej energii. Powieść mimo swego ciężkiego i smutnego tematu jest wbrew pozorom niesamowicie przyjemna w czytaniu i o dziwo żartobliwie ironiczna.

Dlatego podsumowując stwierdzam, że to książka ciężka i lekka w tym samym momencie, bardzo smutna i dowcipna jednocześnie, wyciskająca łzy żalu i radości zarazem. Zatem polecam ją gorąco i dosłownie każdemu. Mam nadzieję że też weżniecie z niej garściami wszystko to co pozytywne i rozświetlające. Ja ją w ten sposób sobie przygarnęłam i mimo potoku łez czuję że przeczytałam kawał cudownej literatury.

 

Książka brała udział w wyzwaniach czytelniczych „Pod hasłem” i „Z półki” w 2014 roku
 
Zaczytana Joana
 

10 kwietnia 2015

Konkurs - recenzje Ami


Z przyjemnością zgłosiłam się do nowego konkursu, który dzisiaj odkryłam na blogu Ami
 
Już dzisiaj zgłosiłam swoje uczestnictwo ale mam teraz problem ponieważ samo zgłoszenie nie wystarczy musze przesłać do Ami moją ulubiona recenzję napisaną oczywiście przeze mnie samą.
Czyli nie ulubiona książka a moje najciekawsze wypociny :-)
 
Super konkurs i polecam każdemu a szczegóły TUTAJ
 
Ja zabieram się do czytania moich komentarzy żeby przypomnieć sobie który najbardziej zapadł mi w sercu no i tego zgłoszę.
 
Do wygrania jedna z poniższych książek - cudownie :-)
 
 
 
Zaczytana Joana
 
 
 
 
 



"Dziedzictwo von Becków" - Joanna Jax


Tytuł: "Dziedzictwo von Becków"
Autor: Joanna Jax
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: Lipiec 2014
Liczba stron: 411

Moja ocena 10/10



Z ogromną przyjemnością po raz kolejny piszę jeden z moich ulubionych tekstów, otóż to jedna z piękniejszych książek jaką miałam przyjemność przeczytać ostatnimi czasy. Przede wszystkim niesamowita historia, wartka akcja oraz niespodziewane jej zwroty, dosłownie nie pozwalają oczu oderwać o tej opowieści. To wspaniała saga rodzinna, którą polecam wszystkim, bowiem jest w niej dosłownie wszystko, miłość i nienawiść, trudne relacje rodzinne, wojna, kłamstwa i zdrady ale też cudowne więzi, przebaczenia i powroty. Polecam szczerze bo naprawdę nie czesto daję ocenę 10/10 jak w tym przypadku.

„Dziedzictwo von Becków” autorstwa Pani Joanny Jax to wspaniała historia dwojga ludzi oraz ich miłości, która nie miała prawa w ogóle zaistnieć. Powieść zaczyna się w Gdańsku w 1934 roku, gdzie dochodzi do spotkania polskiej nauczycielki i niemieckiego oficera SS. Oczywiście pojawia się miłość, która nie przychodzi szybko ale zupełnie niespodziewanie dla tych dwojga. Nie zdradzę też ani grama z treści jeśli dodam, że pojawia się owoc tej miłości, który staje się zarazem kością niezgody, pretekstem intrygi, jak i początkiem wielkiej historii cudownej sagi rodzinnej. Bowiem spotkanie to jest wstępem niesamowitych losów tych dwojga oraz ich potomków, których dzieje rozgrywają się na przestrzeni osiemdziesięciu lat. Czytelnik wraz z bohaterami zaczyna swą podróż w przedwojennym Gdańsku, poprzez Szlezwik-Holsztyn, Kraków i Olkusz Zurych do Berlina, Warszawy i Paryża po to tylko żeby ponownie zawitać do Polski. Ponad to niesamowita ilość bardzo ciekawych wydarzeń i wątków raz barwne i niekoniecznie idealne postacie z pewnością nie pozwolą czytelnikowi na nudę.

Ta przepiękna historia namiętnej miłości wplecionej w tło historyczne, która dała efekt w postaci bardzo wciągającej sagi rodzinnej, a autorce zapewniła wydawniczy sukces. Z ogromną przyjemnością stawiam tę książkę na mojej półce z ulubionymi pozycjami, natomiast pani Joanna  dołącza do grona moich faworytek wśród polskich autorów. Za ogromny plus uznaje też to, że wszystko zawężone jest do jednego tomu a nie rozwleczone niepotrzebnie na kilka. Nie neguję wielotomowych sag bo jestem ich ogromną miłośniczką ale ta książka ma naprawdę wspaniały początek cudowne rozwinięcie i jeszcze piękniejsze zakończenie które zakręciło łzę w moim oku. Polecam tę powieść w stu procentach i dosłownie każdemu.


Książka bierze udział w wyzwaniach czytelniczych „Pod hasłem” i „Joanna”

Zaczytana Joana



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...